sobota, 5 października 2013

035. Rozdział trzydziesty piąty

Słońce od niepamiętnych czasów było symbolem szczęścia i dobra. Czczone przez wiele narodów od starożytności, znalazło swe uwielbienie w malarstwie, literaturze, sztuce. Słońce to radość. Rodzicie powtarzają dzieciom, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Dzieci kiwają głową , wstają i idą dalej. Życie bez słońca było by nijakie. Uśmiech, jak słońce, da­je na­tural­ne ciepło.
Niektórym brakuje słońca. Brakuje miłości. Można życzyć najgorszemu wrogowi śmierci, czemu nie? Ale nie samotności. Bo to własnie samotność jest naszą cichą śmiercią. Życie traci sens. Od tak. Nie ma kolorów. To tak jak w starych czarno białych filmach. Nie ma tego uroku.
A co do śmierci... Czy śmierć jest końcem? Według niektórych jest tylko bramą do wiecznego szczęścia. A ci, którzy zostają na ziemi - cierpią. Nie ma świata bez cierpienia. Dziecko cierpi, jak ktoś go popchnie i się przewróci. A potem dorastasz i zaczynasz wszystko rozumieć. A przynajmniej cześć. Każdy musi trochę pocierpieć, nie ma takiego człowieka, który nie zaznałby tego uczucia.
I niektórzy wolą o tym zapomnieć. Albo zatuszować tą ranę przed innymi, by się nie martwili. A gdy są sami, wspomnienia wracają. Więc udajemy, ze czegoś takiego nie było.
Życie nie jest proste. Nigdy nie było.
Zazdrość wypala w człowieku ranę. Ale trzeba sobie z tym poradzić. I uważać, by ona nami nie zawładnęła.

 ***


Sen jest piękny. To oderwanie od rzeczywistości. I chwilowe zapomnienie o wszystkim. Coś dźgnęło go w ramię. Zignorował to i dalej się zanurz w odmętach snu. Ale intruz nie dawał spokoju.
-Edisonie Miller, wstawaj!
Otworzył powoli oczy. Najpierw był zdezorientowany. A teraz wspomnienia zawładnęły jego jeszcze uśpionym umysłem. Spojrzał nieprzytomnie na Victora, który z groźną miną stał nad nim. Poczuł dreszcz obrzydzenia. Ten człowiek powinien być gdzieś zamknięty. Razem tym pazernym krukiem.
-O co chodzi? - spytał głupkowato i ziewnął. Po tym, jak promienie słońca igrały na starych tapetach tego domu, wywnioskował, ze musi być jeszcze dość wcześniej.
-Dlaczego spaliście w salonie?
-Dlaczego mam się przed tobą tłumaczyć? - warknął Eddie, i dodał w myślach określenie, za które zostałby zlinczowany przez Marę, a Willow padłaby na zawał. W tym samym czasie Victor podszedł do Megan, ale dziewczyna nie reagowała na jego zaczepki.
-Gdzie byliście wczoraj w nocy? - spytał dozorca, prostując się i patrząc na Eddiego z góry.
-Nie wiem jak pan, ale dla mnie dziewiąta to wieczór a nie noc.
-Odpowiedź! Twoi przyjaciele dzwonili do ciebie, nie odpierałeś.
-Telefon mi się wyładował - skłamał chłopak, po czym wstał z fotela. -Idę do siebie.
W tej chwili Megan jęknęła cicho, ale nie obudziła. Obydwoje spojrzeli na nią zaniepokojeni.
-Co jej się stało? - spytał ostro dozorca, uklęknął przy niej i położył rękę na jej spoconym czole.
-Chora jest... ja nie wiem co jej się wczoraj stało. Miałem iść do siostry, ale poprosiła czy mogłaby pójść ze mną, bo się źle czuję. No i zesłabła w drodze a jak już ją tutaj przyniosłem, były już zgaszone światła.
Zagryzł wargę. Mocno naciągane kłamstwo. Może się uda, a może nie.Wstrzymał oddech, gdy dozorca wziął Megan na ręce i zaniósł na górę. To będzie cud, jak jakoś sie z tego wyplączą. Megan nic nie będzie, wmawiał sobie i mocno w to wierzył. Bo podobno jak się coś mocno wierzy, to może się spełnić.
Po chwili z piętra zeszła Patricia. Jej rozczochrane, rude włosy spływały na ramiona i nawet w za dużej bluzce i dole od dresu wyglądała bardzo ładnie. Stanęła przed nim z założonymi rękami i popatrzyła groźnie. Poczuł, jak po jego plecach przebiega dreszcz.
-Co jej się stało? - spytała powoli i spokojnie, choć w środku zapewne gotowała się od emocji. Po chwili zbiegła Amber w szlafroku nałożonym na głowę.
-Boże, nie wiem, zesłabła! Co miałem zrobić? - spytał zrozpaczony, a Patricia groźnie zmrużyła oczy.
-Jak to zesłabła? - spytała Amber, a jej głos został po części stłumiony przez szlafrok.
-Amber, zdejmij to z głowy! - Na scenę wkroczył Fabian i chciał zerwać dziewczynie z głowy materiał, ale ona się obroniła.
-Nie! Bez makijażu wyglądam strasznie! - Krzyknęła i schowała się za Eddiem, który ciągle czuł się obserwowany przez oczy swojej dziewczyny. Fabian przewrócił oczami i opadł na sofę. To samo zrobiła blondynka, tylko w dużej odległości od bruneta. Patricia już otwierała usta, ale przeszkodził jej Victor, który złapał Eddiego za ramię.
-Idziemy do mojego gabinetu, mamy co nieco do pogadania - pociągnął blondyna za sobą, a trójka przyjaciół została sama. Amber pociągła nosem.
-Umrze tam.
-Nic mu nie będzie. Zachowuję się dziwniej niż zwykle - podsumowała Patricia, siadając pomiędzy chłopakiem a swoją przyjaciółką - Musimy zacząć na poważnie szukać tej księgi.
-A co innego robimy? - spytała urażona Millington i wysunęła głowę zza szlafroka - Możemy pójść tam przed południem, sprawdzić raz a dobrze.
Fabian coś mruknął, że nie może bo musi się uczyć na sprawdzian z fizyki, za co Patricia z całej siły walnęła go w tył głowy.
-A to za co? - warknął urażony, rozcierają sobie czubek głowy.
-Za to, że jesteś idiotom!
Amber uśmiechnęła się szeroko i przyłożyła prawą dłoń do oka.
-Sibuna!


Zawartość ostatniego pudła wysypała się na podłogę. Złamane pióra, pożółkłe kartki i inne zepsute i nieużyteczne rzeczy, potoczyły się po zakurzonej posadce. Nigdzie nie było widać żadnej książki. Z rozpaczy zaczęli pukać w ściany, spodziewając się jakiś tajemnego schowka, a Amber obcasami, na których inna dziewczyna wywróciła się by na miejscu, pukała w podłogę. I nic. Zrezygnowana Sibuna zebrała się w salonie. Nawet Eddiemu, który w końcu odpowiadając na wszystkie pytania, dzięki interwencja jego ojca, gdyż same pytania Victora nie raczył odpowiedzieć. Wezwano lekarza, a ten po prostu stwierdził, ze to przez niedobór snu i przepracowanie. A Megan ostatnio na siebie za dużo brała, więc ta bajeczka szybko się przejęła.
Wracali do domu w ciszy. Na przodzie szedł Fabian, z rękami włożonymi do kieszeni spodni, po nim w dość małej odległości Alfie i Amber, a na szarym końcu Patricia i Eddie.
-Jak ci się układa z Willow? - spytała Amber, tonem, jakby ją to mało obchodziło. A obchodziło i to bardzo. Ale co ma powiedzieć? Niech sam sie domyśli.
-Świetnie! Dzisiaj będziemy oglądać materiał, który nakręciła, a później pomedytujemy i będziemy zjeżdżać na sankach ze schodów!
-Mhmm... - mruknęła blondynka wkładając dłonie do swojego bordowego płaszczyka - Cieszę się...
Głos jej utknął w gardle. Jej kiedyś tez to proponował, ale odmówiła. A Willow? Przywitała ten pomysł z otwartymi ramionami. Jakby tylko czekała, aż jej to zaproponuje. Jak to możliwe, ze jak się żegnali w tamtym roku, płakał że smutku, a dwa miesiące później znalazł sobie inną? Bolało. Bardzo bolało, ale tego nie będzie okazywać, nie jest słaba. Nie była na tyle głupia, żeby niszczyć ich związek. Pamiętała, jak się czuła Nina, jak Joy wpakowała się w jej związek. Tęskniła za Niną. Jej jedyna przyjaciółka, której mogła sie wyżalić, teraz nawet nie piszą esemesów. Tak jakby nigdy się nie znały. Odwróciła głowę i zaczęła obserwować spadające liście. Alfie zaczął skakać przy jej boku. Kiedyś by go upomniała. Ale teraz zaczęła sie zastanawiać, czy czasem nie odpuścić. Skoro jest szczęśliwy...
Kilka metrów za nimi, dwójka osób szła w kompletnej ciszy. Ale można było dotknąć napięcia, które wisiało między nimi. Eddie szedł ze spuszczoną głową, obserwując jak czubki jego butów pojawiają się i znikając, a Patricia wpatrywała sie w punk na horyzoncie, który nie istniał. Po chwili dziewczyna przemówiła cicho:
-Nie wierze ci...
Stanął zdumiony, a ona po dwóch krokach zrobiła to samo. Patrzyli na siebie chłodno.
-Ale dlaczego?
-Bo kłamiesz. Znam cię, wiem kiedy kłamiesz. Wcale nie jestem taka głupia, za jaką mnie masz.
-Wcale nie uważam, że jesteś głupia...
Dziewczyna prychnęła, a październikowy wiatr zaczął bawić się jej włosami.
-Co robiłeś razem z Megan? A może podobają ci sie takie kujoneczki? To może ja też zacznę znowu kręcić włosy, ubierać się w kwieciste spódniczki i uczyć się całymi dniami?
-Co ty opowiadasz?
-Och, daj spokój!
Ich przyjaciele poszli dalej, zostawiając ich samych, z zaróżowiałymi twarzami i emocjami gotującymi się w ich ciałach.
-Jesteś zazdrosna, Gaduło?
-Ja !? Zazdrosna!? Jesteś żałosny, Edisonie Miller.
Po czym odwróciła się na pięcie z zamiarem zostawienia go samego. On nie dał jej tej satysfakcji. Chwycił ją za rękę, ale ona ją wyszarpnęła i stanęła z nim w twarzą w twarz. Wiatr szarpał jej włosy. Eddie odgarną kosmyk z jej policzka i założył za ucho. Gdy dotknął poczuł znajomy dreszcz, który przeszywał go, zawsze jak ją dotykał.
-Proszę cię - powiedział cicho - Po prostu mi uwierz.
Po czym przysunął się bliżej i ucałował delikatnie w usta, bojąc się, że ona go odepchnie. Przez chwilę była obojętną, ale odwzajemniła pocałunek. Położyła ręce na jego piersi, a on objął ją w pasie. Gdy przerwali pocałunek, on trzymał ją w objęciach jeszcze długo, długo po tym, jak sylwetki jego przyjaciół  znikły wśród drzew. Położył brodę na jej głowie i poczuł jej oddech na swojej odsłoniętej szyi.
-Przepraszam...
Zamknął w oczy i zanurzył rękę w jej pachnących, miękkich włosach.
-Nic się nie stało Gaduło, nic się nie stało...
Poczuł się jak nic nie warty oszust.


Nie mieć uczuć. To chyba najgorsza i najlepsza rzecz pod słońcem. Być obojętnym, nic nie czuć. Czasami Mara Jaffray chciałaby być takim człowiekiem. Nikt nie mógł by ją zranić, ani sprawić, że szczery uśmiech zagościłby na jej twarzy. Od czasu, gdy dla Jeroma byli 'tylko przyjaciółmi' chowała się przed nim. Nie mogła tego długo robić. Mieszkali w jednym domu. Będzie musiała pogodzić się z tym, ze nigdy go nie odzyska. Choćby starała sie z całych sił.
Siedziała na jednym z foteli i czytała książkę. Było to jakieś romansidło, wypożyczyła to z biblioteki wczoraj, by mieć jakiś pretekst, by dali jej spokój. Tęskniła za Joy. Za tymi czasami, gdzie śmiały się razem, płakały i uczyły. Z Patricią tez były blisko, ale to się nico popsuło, gdy zaczęła chodzić z Eddiem. Jej głównymi przyjaciółmi stali się Fabian, Amber, Nina, Alfie i Eddie. A ona przebywała coraz więcej czasu z Jeromem. I stało się.
-Co czytasz? - spytał Clarke siadając obok niej.
-Dotyk złodziejki - odpowiedziała, nie odrywając wzroku od kartek.
-Przeczytaj coś na głos. - poprosił ją i oparł głowę o oparcie sofy, przymykając oczy. Teraz podniosła wzrok. Przeczesał dłonią swoje włosy. Westchnęła cicho i zaczęła czytać:
-Przyznawanie się do dobrych uczuć to nie objaw słabości. To, kogo postanawiamy pokochać, wiele o nas mówi...
Urwała. Czemu ona zawsze musi natrafiać na takie bardzo życiowe cytaty? 
-Nie wiedziałem, że lubisz czytać romanse - przyznał Jerome i położył nogi na stoliku.
-Bo nie czytam. Nawet nie wiem dlaczego to wypożyczyłam! Oddam to jutro. - westchnęła i odłożyła książkę na stolik. Potem Jerome zadał jeszcze jedno pytanie, ona odpowiedziała. I jeszcze jedno, i jeszcze jedno. Czuła, jak zdenerwowanie opuszcza jej ciało. Poczuła sie lekka, gdy wybuchnął śmiechem, ona zrobiła to samo. Może jednak przeczyta tą książkę do końca?



Nie wiedziała, od ilu dni jej własna dusza jest jej jedyna towarzyszką. Może była tu tylko kilka minut, może już całe miesiące upłynęły, odkąd ostatni raz słońce głaskało jej skórę.
Nie chciała tak żyć... Chciała umrzeć.
Głód, ciemność i samotność stały się jej przyjacielem i wrogiem. Nie odpuszczały ją nawet podczas snu.
Zamknięta...
W ciemności...
Zanuciła z głosikiem małej dziewczynki, opierając się o zimną ścianę z kamienia, pragnąc stać się jej częścią...
Hello Darkness my old friend I've come to talk with you again...




Wróciłam bejbe!
Pisałam ten rozdział calutki dzień,z przerwami oczywiście, i nie wyszedł. Taki romantyczny. A jak coś u mnie jest romantyczne, cza to spe... zepsuć. W każdym razie, czasu na pisanie za dużo nie mam, jak coś to przeczytam sobie inne fanfiki, popłacze sobie nad swym losem na tt i idę się "uczyć".   W tym roku chce na konkursie z geografii dostać się do drugiego etapu. Wiem, jakie to dla mnie ważne, więc się nie uczę. Oglądam sobie lamy :


Tak, wiem. Teraz macie moja inspirację do pisania krwawych opowiadań. O ile ten chłam można nazwać opowiadaniem i krwawym. Może znowu kogoś zabiję. Okey, żartuję. Chociaż...
Caaarl <33 
Krzyki, później cisza. Tak jak w moich opowiadaniach xD Oglądałam sobie wczoraj kochanego Bradzika w Domu Dani. Brad, wyglądasz sexy nawet z ciastem na twarzy. Boże, nie czytaliście moich tweetów, jak wciskałam pauzę i pisałam komentarze jakie narodziły sie w mojej chorej głowie? Nie? To lepiej dla waszej psychiki.
Panie i panowie, oznajmiam, że za namowa drogiej pani Sapphire zrobię w przyszłą niedziele twitcam. O siedemnastej. Tak sobie to wymyśliłam. Jakby coś się zmieniło, dam znać. Zrobię zakładkę twitcam, żeby jak ktoś nie miał twittera, Mógł zadać jakieś pytanie. Chociaż znając moje szczęście, zakładka będzie bez komentarzy xD Link do twicama będzie TU na moim twitterze. Napisze zapraszam na twitcam, czy cos w tym stylu. Pytań nie będę czytać, żeby nie było. Obiecuję. 
Opowiem wam wzruszającą historię, o tym, jak poszłam wczoraj do kościoła. No więc wyszłam zza dziesięć osiemnasta, zadowolona z siebie, że oderwałam sie od komputera ( BRAD DODAŁ COVER HJDHJDSJHFDS ZABIJCIE MNIE!) i idę obie. Spotykam tatę a on do mnie czemu nie poszłam na msze Ja poker face, no przecież idę! A msza była 0 17 bo jest październik i różaniec  Okey, przychodzę odmawiają różaniec. Druga tajemnica. Nie wejdę, bo ludzie się będą gapić, poczekam te piętnaście minut. Ludzie się głupio patrzą, ale udaję ze niby wyszłam, bo się źle poczułam. Przyszedł Kuba, gadamy on się pyta, od kiedy stoję. Ja mu mówię, ze od dziesięciu minut. No i gadamy sobie. I różaniec się skończył. Zaciesz, za chwilę ludzie wyjdą będę szła na te spotkanie do bierzmowania i do domku, bo porządnie zmarłam. I co? I nie poszłam, zaczęła sie msza. ja takie oczy, łat się pytam, on się śmieje, okey. A potem sie skapieliśmy  ze musiała sie spowiedź o godzinę przedłużyć. No to ja, że wchodzę  nie będę marznąć. A Kuba coś takiego : 'Ja bym ci radził nie wchodzić. Nie byłaś na różańcu  godzinę się spóźniłaś  jakby to wyglądało. Wślizgniemy się, jak wszyscy do komunii pójdą, nikt nie zauważy'. Ja okey, czekamy.  I czekamy. Dobra, komunia!. Czekamy aż te wapieńce do komunii pójdą i akcja ninja. On cicho otwiera drzwi, ja po mistrzowsku zamykam i gdyby nigdy nic poszliśmy do komunii. Oh yeah, mogłabym sie włamywać do domu. Nawet nic słychać nie była, a byłam na obcasach. Podsumowując - słuchacie na mszy, kiedy zaczyna się różaniec, a nie myście, co byście teraz z Bradem robili. Okey, tylko ja tak robię...
Będę oglądała z koleżanką " Trzy metry nad niebem" Mam chusteczki, ubrałam się w dres i czekam. Siostra nr 1 jest na poligonie, siostra nr 2 ma własny komputer. Boże, dzięki ci, że został naprawiony! Moja przyjaciółka poleciała do Londynu, jak spodka Brada, ma go od mnie przytulić ^^ Ale za nią tęsknie :c Będę płakać. Wczoraj Aneta pytała Justynę z historii i Justyna się tak na mnie gapiła i huśtała i się gapiła, a ja jadłam lizaka i nie wytrzymałam. Wybuchnęłam śmiechem, oplułam ją a ona krzyku narobiła na pół korytarza. Normalka. 
Chyba kupie sobie tableta, założę instrgrama, dodam dużo swoich zdjęć, Bad je oglądnie, zakocha sie, napisze, zaprosi mnie na wakacje, ja pojadę, zostaniemy małżeństwem i będziemy mieć dwójkę dzieci : Fabiana i Dianę. Plan psychiczny nr 2. Kiedyś musi się udać. Ciemno się robi...

Kocham was
Joylitte
xoxo

7 komentarzy:

  1. Geniany *-* Spokojnie, plan na pewno wypali ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co powiedzieć...
    Chyba najlepszy ze wszystkich Twoich rozdziałów. Widać, że napisałaś go tak szczerze... prosto z serducha.
    Jak to jest kochać?
    Szczerze mówiąc poza rodziną moje uczucia nie wychodziły na żadne inne tory (chyba, że dla Eudżena, ale to co innego) i nie mam pojęcia. Czytając fragmenty o Marze i Amber mogłam wczuć się w ich osoby. Pięknie opisałaś ich emocje, poczułam je na sobie, co było magiczne,
    Podoba mi się to, że Jara nie rzuca się od razu w ramiona, tylko odnoszą się z pewnym dystansem. Myślę, że Mara wkrótce pęknie, pytanie tylko co czuję mój boski narzeczony.
    Amfie. Tutaj również jestem zachwycona: opisałaś to w śliczny sposób, taki typowy dla osoby Amber. Aż mi się smutno zrobiło, kiedy opowiadała o jej tęsknocie za Alfiem. To musi strasznie boleć, kochać a nie mogąc tego dostać.
    Scenka Peddie też urocza. Bardzo ich lubię <3
    No i Fabian. Chciałabym Cię prosić żebyś nie zostawiała go samego, bo jest za kochany żeby spędzić resztę w życia samotności (Bradzio ma Ciebie, Fabiuś też zasługuję na drugą połówkę). Osobiście chciałabym żeby był z Megan, ale wierzę, że wymyślisz coś fantastycznego.
    Tak bardziej osobiście: przeglądałam dzisiaj wszystkie Twoje rozdziały i doszłam do wniosku, że piszesz inaczej. Prosto z serca, naprawdę umiesz oczarować.
    Co do nowych postaci, to wiele razy bywa, że nie umiem się do nich przekonać, jednak u Ciebie jest inaczej. Lubię wszystkich bohaterów, każdy ma własną, barwną osobowość. Kiedy czytam opowiadania nie omijam fragmentów o nich bo interesują mnie tak samo jak tych tradycyjnych.
    Dziękuję bardzo za wszystkie Twoje komentarze, bo to właśnie te napisane przez ciebie są dla mnie najważniejsze.
    Czytając wypowiedzi z tt i mini historię o tym co czujesz itp., miałam okazję poznać jakiś fragment Ciebie. Jesteś niezwykłą osobą.
    Teraz mogę otwarcie powiedzieć, że jesteś moją ulubioną bloggerką.
    Twoja Joylitter :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem co powiedzieć. Przed chwilą skoczyłam oglądać 3 metry nad niebem i rozpłakałam się jak dziecko. Uspokoiłam się i pomyślałam, ze sobie lukne na bloga, zobaczę co w trawie piszczy. I tu taki komentarz.
      Boże, nawet nie wiesz, jaka jesteś dla mnie ważna. Kochałam cię od początku, odkąd zaczęłam oglądać HoA, bałam sie napisać komentarz, żebyś mnie nie wyśmiała. Ale odważyłam sie. Minęło sześć miesięcy, a ty piszesz do mnie tak, jakbym była równa tobie. Ty i Iluzjonistka, i Marzycielka i Lost in dreams, i wiele innych, Boże, ja w najśmieszniejszych marzeniach nie myślałam, ze ktokolwiek się mną przejmie. Płaczę, muszę skoczyć po chusteczkę. Trzęsę się z emocji, jesteście dla mnie tacy kochani, ja na to nie zasługuje. jestem tak zwyczajna. Mam jedną przyjaciółkę, której moge się wyżalić, z drugą poznaną przez internet czuję sie jak siostra. Ale was kocham. Boże, mam własny fandom, ja nigdy, w życiu nie pomyślałabym, ze moge być dla kogoś taka ważna. Mam fandom tak jak inne gwiazdy, płacze tak, ze nie widzę klawiatury. Mam nadzieje, że to nie jest snem, a ty pisałaś to z serca.Jeden z najwspanialszych komentarzy, jaki kiedykolwiek dostałam w życiu.
      Boże, piszę prosto z serca, umiem oczarować. Ja, naprawdę.. Bez was byłabym nikim.
      Dziękuje, że jesteście. Jesteście wspaniali i niesamowici. Kocham was z całego mojego serduszka.
      To jak mnie wspieracie, każde wyświetlenie sprawia, ze czuję się kimś a nie tylko kolejną blogerką, która ma marzenia i pisała tego bloga tylko żeby spróbować.
      Nie mogę dalej pisać, rozkleiłam się...
      Wyszłabym za was, jakbym mogła, hah. Jesteście wszyscy zaproszeni na mój ślub. Boże, jak mi się trzęsą ręce.

      Usuń
  3. To jest takie genialne ;*
    Uwielbiam jak piszesz. Twój styl pisania jest taki fantastyczny < 333

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham!! *.*
    Kiedy next? Tęskniłam... <3

    xoxo,
    twoja WIEEEEELKA fanka-Lost in dreams

    OdpowiedzUsuń
  5. Covera Brada słuchałam wczoraj z 2747382826318 razy xd. Bosz, jaki on ma cudowny głos! <3
    Też wczoraj miałam spotkanie do bierzmowania. Tyle że nasz probosz jest trochę dziewny i musiałam jechcać jeszcze dziś do Piaśnicy ( tam w czasie wojny mordowali ludzi i pali ich :/ ) I mszę tam zrobił grrr. Taki ze mnie katolik. Nigdy bym nie pomyślała, że pójdę trzy razy pod rząd ( jeszcze jutro...) do kościoła. Jak dla mnie jest to nudne. Co tydzień to samo. Ahh
    W pełni zgadzam się z Sapphire. Jesteś dziewczyno niesamowita. Piszesz sercem. Podziwiam takie osoby. Chciałamby móc takie coś potrafić a moje rozdziały wychadzą takie paskudne, bez sensu.
    Mam nadzieję, że kiedyś odnajdę ten swój talent, bo ty już znalazłaś. Pisanie to druga ty. I choć Cię nie znam wiem, że jesteś niesamowita.
    Joylitter :****

    OdpowiedzUsuń
  6. W końcu nadrobiłam zaległości. Ostatnio krucho u mnie z czasem, więc przepraszam, że nie komentowałam.
    Sapphire bardzo ładnie wszystko ujęła w swoim komentarzu. Pisałam, to już mnóstwo razu, ale i tak powtórzę. Kocham Twój styl pisania. Po prostu musisz zadać sobie sprawę z tego, że świetnie piszesz. W końcu chyba najbardziej liczy się własna satysfakcja. Ja osobiście czytam całkiem sporo blogów, nie liczne komentuje, nie które tylko czasami, ale rzadko się zdarza, żeby wchodziła na bloga codziennie i czekała na rozdział tak jak u Ciebie oraz lubiła jego autora. Zazwyczaj oddzielam to od siebie. Czytam opowiadania, a nie rozwodzę się nad tym kto napisał. Oczywiście mam swoje kochane wyjątki, do których Ty się zaliczasz, ale jest ich bardzo mało. Lubie obserwować, jak ktoś rozwija się na blogu, jak jego styl pisania się zmienia.
    Zafascynowanie HOA już mi minęło i doceniam pisarzy, którzy piszą ich dalsze inne losy, a nie to samo tylko z trochę zmienioną treścią. To tak, jakby przepisywać serial.
    Hm wyszło na to że masz same pochwały kochana ;p. Chciałabym Ci coś wytknąć, żeby komentarz nie był osłodzony, ale... cholera nie mam czego.
    Ja kompletnie nie zwracam uwagi na błędy ortograficzne, czy gramatyczne. Po prostu ich nie widzę, więc dziękuje programowi podkreślającemu moje błędy xp. Choć i tak u mnie najgorzej z przecinkami ^^.
    Oooo czekaj, czekaj już mam. Jedyne co rzuciło mi się w oczy, kiedy nadrabiałam poprzednie rozdział, to w 33, akapit ostatni.
    ,,-Choć - zwrócił się do Megan, która podeszła do niego chwiejnym krokiem - To był twój pomysł, więc weź się w garść."
    Błąd, który ja sama dopiero nie dawno ogarnęłam u siebie, a popełniałam go masa ;p. chodź-chodzić
    choć to jest np "chcę choć trochę spokoju"
    Więc w tym wypadku powinno być ,,chodź"
    Wiesz, że kocham tego bloga? Pewnie tak, bo pisałam Ci to u góry i z milion razy ;p. Będę to pisała dopóki nie uświadomisz sobie tego ;**.
    I chce jeszcze Ci oświadczyć, iż zabije Eddiego za jego zachowanie. Nie ma opcji, żebym kupiła mu żel do włosów ;p. Niech cierpi.

    No rozpisałam się jak głupia i nic w sumie sensowego nie napisałam, czyli cała ja ;p. Kończę już lepiej i idę się zająć swoim blogiem, bo podumiera.
    Ah i nie myśl sobie, że jak czasami nie ma mojego komentarza pod rozdziałem, to go nie przeczytałam. Ja tu czytam wszystko moja droga :).
    Przesyłam serdeczne pozdrowionka i duuużo weeeny życzę, bo czekam na rozdział ;**.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy