piątek, 16 sierpnia 2013

029. Rozdział dwudziesty dziewiąty

Każdy sen, ten cza­row­ny i piękny, zbyt długo śniony za­mienia się w koszmar. A z ta­kiego budzi­my się z krzykiem. Ale Patricii to nie przeszkadzało. Ważne, żeby się wyspać. Oczywiście Sibuna -jak to Sibuna - miała inne zdanie.
Była piątą. Albo parę minut po piątej. Patricia nie odbierała najlepiej. Za to była pewna, ze obudzono ją wcześniej, niż sobie tego sama życzyła. Słońce jeszcze nie wstało, a na błoniach unosiła sie perłowa, gęsta mgła, która tuliła drzewa i krzew, by jeszcze chwilę pospały. Patricia chciała być drzewem. Przynajmniej by się wyspała. Ale była w swoim pokoju, co była jakimś małym plusikiem. Alfie siedział na jej łózko, blady i roztrzęsiony. Wyglądał, jakby zobaczył ducha. Amber siedziała na podłodze, głaszcząc jego ciemną dłoń. Po raz pierwszy Patricia zobaczyła w tym roku na jej twarzy prawie ludzki wyraz - współczucie. Może i więcej. Nie obchodziło ją to.
Spojrzała na swojego chłopaka, który siedział na łóżku Grant, z twarzą wtuloną w dłonie. Sama Megan gdzieś zniknęła. Przedtem wcześnie wstawała, ale dzisiaj pobiła rekord. Piąta! Nawet zdążyła pościelić łóżko! Willamson usiadła obok Eddiego, i położyła mu głowę na ramieniu. Nawet się nie poruszył. Patricia podniosła ręce i delikatnie odjęła jego dłonie od twarzy. Spojrzał na nią tymi smutnymi, zielonymi oczami, których nienawidziła. Tak nienawidziła, kiedy zioną z nich smutek. Otrząsnęła się i spytała cicho i spokojnie:
-Eddie, co ci się śniło?
Wszyscy spojrzeli na nią, prócz Afiego. Ten nadal uważał swoje stopy za zaskakująco ciekawe, i uparcie patrzył się w nie pustym wzrokiem. Nastąpiła długa cisza. Cisza, która wbijała się tysiącami sztyletów w serce rudowłosej dziewczyny. Potem Eddie otworzył usta, a słowa, chociaż tak cicho wypowiedziane, były dla każdego wyraźne.
-Ja... Ja byłem w korytarzu. I usłyszałem krzyk. Biegłem, aż natrafiłem na drzwi. Otworzyłem je i znalazłem się w pokoju z kulą ze światła. Potem ktoś mnie zawołał. I zobaczyłem jakby ducha Alfiego. Krzyczał. Spojrzałem na swoje dłonie. One też zaczęły znikać. Odwróciłem się, żeby wybiegnąć i ...
Zamilkł. Patricia czekała. Wiedziała, że dla jej chłopaka każde słowo przypominało koszmar, który dopiero co przeżył. Dotąd patrzył się w podłogę, więc Williamson zdziwiło, jak spojrzał na nią.
-A potem zobaczyłem ciebie. Byłaś jakby martwa. Byłaś duchem. Krzyknąłem, a potem obudził mnie Fabian. 
Patricia patrzyła na niego z mieszaniom współczucia, strachu  i zdziwienia. Widział ją. Dlatego tak cierpiał. Bo widział ją. Nie zobaczył Rose, Amber , Jeroma czy Colina. Tylko ją. Objęła go i przyłożyła swój policzek do jego zimnego policzka i szepnęła:
-Och, Eddie.
Trwali tak przez długi czas. Minęto sporo czasu, aż drzwi otworzyły się i stanęła w nich Megan. Patricia spojrzała na nią. Była już ubrana w mundurek z perfekcyjnie zawiązanym krawatem, włosy miała ułożone, a oczy wymalowane. Był tylko mały szczegół, który zauważała chyba tylko Patricia: dziewczyna miała wory pod oczami a same oczy lekko czerwone. Nie musiała pytać co się stało. Najpierw jej wzrok zatrzymał się na Peddie, później na Amber i Alfiego. Posmutniała, chociaż nawet się nie uśmiechała. Przyłożyła tylko dłoń do ust, szepnęła 'O Boże', zamknęła drzwi i usiadła obok Amber, która zawzięcie głaskała dłoń Alfiego.
-Połóżcie się na chwilę - stwierdziła po długiej przerwie Megan, a Patricię uderzyło z jakim spokojem to mówi - Potem coś wymyślimy. Teraz najlepiej zamknąć umysł.
I wstała. Williamson miała ochotę jej przyłożyć. Nawet nie przejęła się Eddiem. Podeszła do krzesła i wzięła plecak. Potem nachyliła się do jej ucha i szepnęła:
-Jak Eddie chce, może tu zostać. Ja i tak nie wrócę. Musze się przejść.
-Dzięki. A śniadanie? 
-Zjadłam. Nie martw się. Wyspałam się.
Patricia spojrzała na nią. Wcale tak nie wyglądała. Była zmęczona, ale najwyraźniej jej to nie przeszkadzało. Włożyła słuchawki do uszów i pomogła wyprowadzić Fabianowi Alfiego z pokoju. Amber podciągnęła dwa razy nosem i schowała się pod swoją kołdrą. Eddie opadła na poduszki, a Patricia zrobiła to samo. Po chwili już zamknęła oczy i odpłynęła.
Nie trwało to długo. Zanim sen się zaczął, budzik oznajmił , że pora wstawać. Williamson z trudem wyłączyła go i przetarła oczy, pozbawiając się resztki zmęczenia. Nie budziła Eddiego. Tak uroczo wglądał, kiedy spał. Wyślizgnęła się z pokoju, mając zamiar wziąć długi prysznic.
Ten dzień należał do najdłuższych, jaki mogła przeżyć. Tak to obierała. Nie było w nim nic magicznego. Zwykłe, nudne lekcje. Chemia, biologia, matematyka, wprowadzenie do biznesu, fizyka, angielski i godzinny wf na koniec dnia. Koszmar. Zwykle na wf pojedynkowali się z Eddiem, ile razy walną piłka Willow. Jenks nie miała nic przeciwko. Nawet podobało jej się to, że jest obiektem powszechnego zainteresowana. A dziś było inaczej. Tak więc z ulgą na twarzy Patricia wyszła z szatni i poszukała swojego chłopaka. Szedł wolnym krokiem do domu. Dogoniła go i splotła jego palce ze swoimi. Nie odtrącił jej.
-Co byś powiedział na spacer? - zaproponowała, chcąc zwrócić jego uwagę.
-Najpierw idę pod prysznic - oznajmił - Przez cały wf rzucałaś we mnie w piłkami. A potem chyba się położę na chwilę.
- O nie! Sen jest dob­rym le­kar­stwem na prob­le­my, ma jed­nak krótkot­rwałe działanie.
Eddie spojrzał na nią zdziwiony. Chwilę to trwało zanim to co powiedziała dotarło do niej. Zatkała usta dłonią i przeklęła.
-To twoja wina! - warknęła na wciąż oszołomionego chłopaka - Zamieniam się w kopię Megan! Jedziemy
za zakupy.
Teraz nie zaskoczyło jej to, że zareagował większym zdziwieniem. Ale planowała to od dłuższego czasu.
-Trzeba ci kupić żel do włosów - oznajmiała z dumą - I kolekcje czarnych, skórzanych kurtek. Przywrócimy dawny styl. Co ty na to?
Teraz o jego reakcja zaskoczyła ją. Tą dłonią, którą trzymała go za rękę, przyciągną mocno do siebie. Druga objął ją w pasie i wbił swoje usta w jej. Po sekundzie odwzajemniła pocałunek. Gdy się od niej odsunął, szepnął:
-Dziękuje, że jesteś.



To prawie niemożliwe. Niemożliwe, ze można iść aż tak powoli. Prawie nie ruszała nogami. Ale Megan to nie przeszkadzało. Byle dotrzeć jak najpóźniej do domu. Wracała z biblioteki. Prawie z niej nie wychodziła. Spojrzała dzisiaj rano w lustro. Wyglądała prawie tak samo. Zwyczajny mundurek ze swetrem i marynarką, czarną spódnicą i kokardą na głowie. Ostatnio dostała obsesji na punkcie kokard. Były takie a'la Ariana Grande. A potem spojrzała w swoje oczy. Nie poznawała ich. Nie poznawała tych ust, tych oczu, tych policzków. To nie była ona. Z dużym wysiłkiem, stwierdziła, że Fabian ma racje. Zmieniła się. Od kiedy pamiętała, była wesoła nastolatką z błyszczykiem na ustach w spódniczkach, przy boku ukochanej Chloe, z którą były nierozłączne. Jak bliźniaczki. A teraz? Siedziała w bibliotece, analizując każde słowo z pamiętnika Sary z historią i próbując się połapać, kiedy to było. Histeryczka. Obsesyjna kujonka. Totalny mol książkowy. Witamy w świecie nowej Megan!
Schowała czerwone dłonie do kieszeni marynarki. Zimnie październikowe powietrze dawało jej się we znaki. Ale się nie śpieszyła. Włożyła słuchawki do uszów i szła. Postanowiła dzisiaj upiec ciastka. Ale ma jeszcze czas. Te, które piekła razem z Chloe, kiedy jeszcze mieszkała w Exmouth, z rodzicami. Wydało jej się, że minęły wieki. Nawet nie zwróciła uwagi na kobietę w zwiewnej, białej sukni, która mimo chłodu poruszała sie zgrabnie mimo chłodu.
-Życie zmienia człowieka. Ale to co najgorsze, jeszcze przed tobą.
-Ale ja nie chce. Nie chce tego. Zabierz to od mnie.
-Mówisz 'nig­dy się nie zmienię' , 'jes­tem ja­ki jes­tem'. Tym­cza­sem każdy się zmienia, to życie zmienia człowieka.
-Przestań- szepnęła Megan drącym głosem.-Cza­sem chciałbym cofnąć czas i przeżyć swo­je życie raz jeszcze ale nie po to aby coś w nim zmieniać ...
-Musisz być silna. Nie łam się. Jesteś kluczem.
-Czym?
-Kluczem. Znajdź tą księgę, bo inaczej to koniec. Znajdź i zniszcz.
-Jak to powstrzymać? Te cholerne ataki na uczniów? Jak? Musi być jakiś sposób.
Selene milczała, ale Megan to nie przeszkadzało. Stanęła i spojrzała na nią.
-Jest stare, pradawne zaklęcie - mruknęła kobieta - Ale nie dacie sobie rady. Jest zbyt złożone. To tak, jakby powstrzymać śnieg, by nie padał w zimie. Możesz przy tym stracić życie.
Zamilkła, a Megan zaczęła wpatrywać się w spadające liście. Nadchodziła jesień, nie mając litości. Drzewa zaczęły już zmieniać barwy, a niebo było ciężkie od nagromadzonych chmur, grożąc deszczem. Pierwsze krople zaczęły spadać, gdy Grant podjęła decyzje.
-Jak?
-Zaklęcie Signantes. Megan, nie baw się w bohaterkę. Potrzebuję cię do innego celu.
Grant spojrzała na nią wymownie, ta westchnęła i obydwie ruszyły do Anubisa, przy akompaniamencie deszczu i opisu dotyczącego Signantes.
Gdy dziewczyna stanęła w drzwiach, wiedziała już co musi zrobić, by ochronić przyjaciół.
Zostawiła plecak w pustym pokoju i przebrała się w zwykle, jensowe leginsy, szarą koszulkę z napisem 'PEACE LOVE ROCK' i różową koszulę w kratkę. Zawiązała białe trampki i poszła do kuchni, uprzednio biorąc swoje równania z algebry. Zrobiła tych cholernych pięćdziesiąt przykładów, choć kosztowało ją to dwie godziny, więc musiała wcześniej wstać. Położyła je na stole i ruszyła do lodówki. Wyciągnęła potrzebne składniki, związała włosy i zawiązała niebieski fartuszek. Gdy zabierała sie do wyrabiania ciasta, do kuchni wparował Alfie ze swoją eskortą: Amber i Wlliow. Poszperał chwile w lodówce, ale nie zdążył wyciągnąć tego, czego chciał, bo Patricia pchnęła go i wyciągnęła sok pomarańczowy, który wlała do dwóch szklanek. W jednym uchu w którym tkwiła słuchawka, grała muzyka, więc Megan uparcie skupiła się na słowach. Podniosła jednak głowę, gdy Lewis powiedział:
-Dziewczyna, która umie piec ciasteczka, to dobra dziewczyna.
Megan uśmiechnęła się do niego promiennie i ukradkiem spojrzała na Millington i Jenks. Obydwie były w szoku. Gdy Alfie wyszedł w kuchni, obydwie krzyknęły:
-Naucz mnie piec ciastka!
Megan zamarła, tak samo jak Patricia, która kierowała się do wyjścia. Rzucała spojrzenie to na dziewczyny, to na Grant. W końcu Amber i Willow ubrały fartuszki, bijąc się, która weźmie różowy i otoczyły ją. Megan spojrzała na Patricię, która stała w drzwiach i bezgłośnie wymówiła 'Ratuj'! Ta jednak uśmiechnęła się, pomachała jej ręka i odpowiedziała:
-Powodzenia Grant!
W tej chwili Willow upuściła miskę z wodą, która nie była jej do niczego potrzebna i zamoczyła nieskazitelnie czyste, białe trampki Megan.




Miałam dodać wczoraj, a nawet przed wczoraj, ale se zapominałam przedwczoraj, wczoraj mnie nie było, więc jest dzisiaj * uznajmy, że wszyscy ogarnęli* Macie Peddie! Nie jestem najlepsza w pisaniu, więc musi was to zadowolić. Brad Kavanagh dodał nowe zdjęcia. O matko. Jakie to jest... lol... no nie mam słów! Moja ikonka ^^ Cóż, za pięć dni ma urodziny, wymyślę jakieś zajebiste życzenia. Miałam wysłać nagranie, ale... To była wielka porażka. He he. Willow i Amber zabiegają o względy Alfiego. Coś mi mówi, że muszę pomieszać w tym związku. Ale tak na max'a. Tego jeszcze nie grali. Chce podziękować za wszystkie wasze komentarze, choć wcale na nie nie zasługuje. Na komentarze zasługuje Iluzjonistka czy Sapphire, która swoimi opowiadaniami nawraca fanów Jeroy na fanów Jary *oh, yeah, tak, czytałam komentarze* A ja nadal ryczę za Jarą. I Fabiną. Tak sobie pomyślałam... Mogli nie niszczyć Jary, a Mabian by nie powstało. Jak? Usiądźcie dzieci, opowiem wam coś. A mianowicie Joyfie. Poczekajcie! Skoro Amber wyjechała, to czemu nie. KLIK! Naprawdę nieźle by razem wyglądali. Oczywiście to takie rozwiązanie  jak nie niszczyć mojej ukochanej Jary i nie dopuścić, aby... * przerywamy program, gdyż występuje w nim za dużo przekleństw pod adresem waldzia, za co mógłby autorkę pozwać do sądu* No już :) Wyładowałam się :)
Do napisania! Alohaaa!

Joylitte
xoxo

14 komentarzy:

  1. Geniaaaalna część .xD Zresztą jak zawsze. *.*
    Czekam z niecierpliwością na kolejną twą fantastyczną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie narzekaj, pięknie piszesz <3
    Tak wiem, ja ubolewam nad swoim "talentem" pod każdym postem, ale mniejsza. Mam prawo!
    Oglądam filmik o Joyfie,.. aż tu nagle na plan wchodzi Jeruś i zamiast zastanawiać się nad ich związkiem, myślę o niesamowicie pięknym Eudżenku ^ ^
    W sumie, można byłoby ich złączyć. Ale nie w jeden dzień... tak waldziu, wiem, że byś chciał.
    Twoje opowiadania podtrzymują mnie przy życiu <3 Jutro moja kuzynka wyjeżdża i nie będę miała z kim śmiać się z Joy i ryczeć za Jarą. So sad...
    Genialna jesteś, zdolna, kochana, pięknie piszesz! No.
    Twoja Joylitter ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak możesz uważać że nie zasługujesz na to wszystko, co ? Jesteś jedną z najbardziej utalentowanych blogerek jakich znam. A to: "Słońce jeszcze nie wstało, a na błoniach unosiła sie perłowa, gęsta mgła, która tuliła drzewa i krzew, by jeszcze chwilę pospały." Dzięwczyno! Ja w życiu bym tak nie napisała, bo nie umiem, niestety ;/ . Tak to zajebiście opisane !
    Też jarałam się zdjęciami Brada ! Jest taki ładny, że ojejku! No i niech nagra jakąd nową piosenkę, żebym miała czego słuchać, no!
    No ale On jest u mnie tak bardziej na drugin miejscu. Kocham Burkley'a i kiedyś się hajtnę. Oo a cudowny Kavanagh będzie grał na naszym ślubie ;*** .
    Moje marzenia -.-'
    No i fajnie że dałaś Peddie <3333
    Kochana jesteś !
    Jestem twoją fanką eveeer! ;****
    Walnięty Chochlik ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Toż to Eddiemu trzeba od razu całą beczkę żelu do włosów kupić ^^. Będzie miał znowu piękne kudły. Mogę mu pożyczyć Fione, żeby doniosła do domu :). Ciekawe, czy taka beczka z żelem jest ciężka...
    Pierwsze połowa najbardziej przypadła mi do gustu, wiadomo dlaczego ;p.
    Ooo ja chętnie też bym do Megan na naukę robienia ciasteczek poszła. Mmm takie z czekoladą ^^.
    Zgadzam się również w pełni z Chochliczkiem. Myślę, że po samych opisach, bym poznała, że to ty piszesz ;p. Ja ci po prostu strasznie zazdroszczę tej umiejętności opisywani xp. Dobra ja już lepiej kończę.
    Twoja mega fanka ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój Blog został nominowany przeze mnie, do Versatile Blogger Award *.* Szczegóły u mnie, na blogu *_~

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój blog został nominowany do Libster Award. Szczegóły na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na [11] Odcinek pt. "Powiesz mi?" Liczę na opinię *.*
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/08/stracone-marzenia-odcinek-11-powiesz-mi.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na [2] Odcinek pt. " Musimy porozmawiać, Nino.':
    http://fabina-stories-by-wild.blogspot.com/2013/08/odcinek-2-musimy-porozmawiac-nino-by.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award na blogu http://house-of-anubis-hoa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na nowy [12] Odcinek pt. " Przeszłości się nie zmieni, Fabian. Trzeba żyć dalej, pomimo tylu ran..."
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/08/stracone-marzenia-odcinek-12-przeszosci.html

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy