wtorek, 23 lipca 2013

024. Rozdział dwudziesty czwarty

Amber razem z Rose wybrały się na zakupy. To zawsze rozmywało szarą rzeczywistość w świecie Millington. W pokoju nie miała za bardzo co do roboty, bo siedziała tam Patricia odzyskująca siły po wczorajszym ciosie. Wkrótce wróci do siebie i będzie wrzeszczała na pierwszoklasistów, że wychodzili jej pod nogi. Odrzuciła również propozycje Williow, by towarzyszyła w kręceniu jej przełomu w sztuce filmu. Siedzenie razem z Fabianem i Megan w bibliotece gapienie się w małe literki układające się w słowa, też nie działały na nią pozytywnie. Mara się uczyła, Jerome, Logan i Colin gdzieś wyszli, a Eddie towarzyszył swojej dziewczynie. Tak więc Amber porwała Rose i wyciągnęła ją na zakupy. Szlaban został cofnięty, ze względu na wyjątkową sytuacje. A Amber musiała poszukać czegoś na przyjęciem po przedstawieniu i nie zrezygnowała z tego, nawet jak Riddle tłumaczyła jej uparcie, że przecież zostało jeszcze pół roku.
Obładowane torbami z wielkim trudem wygramoliły się z taksówki. Amber przystanęła. Przy szkole stały dwa wozy policyjne i ambulans.
-Mam nadzieje, że to nie dlatego, że korzystałam z karty kredytowej tatusia.
-A ambulans to po co? - zapytała zaciekawiona Rose.
-A skąd mam to wiedzieć.
Amber śmiałym krokiem podeszła do centrum zamieszenia. Za nią niepewnie tuptała jak cień Rose. Wśród tłumu policjantów, Millington wypatrzyła dwie małe postacie: Chole i Megan. Rzuciła do towarzyszki 'Zaraz wracam' i przedarła się do przyjaciółek.
-Co się stało? - zapytała blondynka, kładąc połowę swojego pakunku na betonie.
-Harry nie żyje. - odpowiedziała Megan, a Tyson pisnęła i wtuliła się mocniej w ramię przyjaciółki. Amber zamarła. Dwa morderstwa wciągu jednego tygodnia? Albo Bóg miał dość zgrai miłych dzieciaków, albo po prostu nie był On za to odpowiedzialny. Millington usiadła obok Chole, kładąc jej ramię dłoń. Wkrótce dwóch policjantów zabrało załamaną dziewczynę, a Megan stanęła przed blondynką i spojrzała jej głęboko w oczy.
-Musimy zwołać zebranie Sibuny.
-A co ma do tego Sibuna? - zaciekawiła się Millington.
-Musze wam o czymś powiedzieć. To zaszło za daleko.

Grant siedziała na jednym z zakurzonych foteli w domku letnim Frobisherów. Posprzątali tu trochę. Mają przecież spędzić tu większość wolnego czasu na szukaniu Księgi Ozyrysa. W głupim i niepotrzebnym wyścigu ścigali się uczniowie i nauczyciele. Czuła na sobie wzrok całej Sibuny. Była też Patricia, która postanowiła, że nie będzie zamykać sięe w sobie. Eddie trzymał ją za rękę, obydwoje siedzieli na kanapie. Grant wzięła głęboki wdech. Chyba czas, by im wszystko wyjaśnić.
-Dobra. Te opętania Willow nie wiem skąd się wzięły, więc możecie sobie darować pytania. To 'coś' opętało też moja najlepszą przyjaciółkę, jak miała czternaście lat. Razem wymyśliłyśmy, wzorując się na powieści Michela Granta, że zaczniemy nazywać ją Ciemnością. Na początku roku szkolnego, jak pamiętacie, nie chciałam, by Chole o mnie opowiadała. Jak się poznałyśmy. W wieku sześciu lat miałam koszmary. Wrzeszczałam po nocach, sama już nie wiem co. Wtedy zobaczyłam w jednym śnie mała Chole. Wyglądała jak aniołek - Grant uśmiechnęła się i spuściła wzrok na swoją morską tunikę, którą bawiła się w palcach - Powiedziałam mamie, ona przyznała, ze nie płakałam wtedy w nocy. Po raz pierwszy od półtora roku. Nadal jak z nią o tym rozmawiam, odwraca wzrok, ale wiem, ze coś przed mną ukrywa. Ale to nie wasza sprawa. Poznałam ją tydzień później. Koszmary senne się skończyły, choć nadal coś czai się w moim umyśle. Chole o tym wszystkim wie. Znaczy nie o Sibunie, wie o wszystkim aż do momentu przyjazdu do Anubisa. To powróciło, przyszło za mną tutaj. Pewnie dlatego dopadło Willow.
Alfie poruszył się, jednak dziewczyna kontynuowała.
- To coś jest tutaj. Czuję to. I wiem, że Eddie też to czuje. Widziałam to w jego oczach. Wczoraj... Wczoraj postanowiłam, że coś sprawdzę. Przyszłam tutaj. Jak idiotka zaczęłam wołać do Louisy Frobisher - Smithe, by mi się pojawiła. By pomogła. I stało się. Weszła do mojej głowy. To było straszne. Mówiła coś o Kręgu, o Wybranej i o Księdze. Że strych w tym domu zdradzi nam wszystkie tajemnice. To tyle, tak jakby.
-Tak jakby? - warknęła Patricia i zerwała się z miejsca - To coś zabiło mi przyjaciółkę, jestem tego pewna a ty mi mówisz, że to tak jakby! Gadaj wszystko.
Megan spojrzała na Fabiana, który kiwnął głową. Dochodziła do momentu, którego nie chciała wyjawiać. Nawet Rutterowi.
-Nie mów im tego. - kobieta w białej sukni stanęła obok Williamson - Nie możesz.
Megan westchnęła i wzięła głęboki wdech.
-Jestem walnięta. Nawiedza mnie duch Kleopatry Seleny II...
-Kogo? - zapytał Alfie, a Fabian rozchylił delikatnie usta.
-Jedynej córki Kleopatry VII , bliźniaczej siostry Ptolemeusza Heliosa. Tej słynnej Kleopatry, Alfie.
-Czemu nam nie powieszałaś? - Eddie objął ramieniem Gadułę, ta jednak nie odwzajemniła ucisku.
-Bo to głupie. Czy jakbym powiedziała, że nawiedza mnie duch dwa tygodnie temu, uwierzylibyście? Właśnie. Jak pierwszy raz ją spotkałam, dała mi biała róże z sześcioma płatkami. I błagam, nie zrozumcie mnie źle, ale taką samą róże znaleziono na stłuczonej toaletce, która zabiła Harrego.
Cisza. Tego Grant się najbardziej obawiała. Dodała coś, czego nie zamierzała.
-Nie jestem Wybraną. Ani Osyrionem. Nie chce być. Ale nie ja sama mam, że się wyrażę, wizje. Fabian też, tego samego dnia, co ja.
Patricia przeniosła wzrok na Rutter'a. Siedział z twarzą zanurzoną w dłoniach. Po chwili odezwał się:
-To prawda. Ninie nic nie jest. Nieskontaktowaniem się z nią. Mi mówiono, że mam znaleźć Wybraną i uratować ją. Inaczej to koniec. Ale ja jestem tym normalnym, czemu mi też się to zdarzyło.
-Wiecie co? - Patricia otworzyła kopniakiem drzwi do kolejnego pomieszczenia. - Mam dość tych ckliwych wyznań. Znajdźmy te wejście na strych. Szybko.
Megan sunęła się z fotela i podeszła do regału. Widziała taką akcje w filmie. Ciągnie za jedną księgę i ta dam! Otwierają się tajemne drzwi. Reszta Sibuny rozeszła se po całym domu. Co chwilę Alfie powskakiwał krzycząc 'PAJĄK' później się uspokajał i wracał do szukania. W pomieszczeniu został tylko Rutter.
-Czemu mi nie powiedziałaś? - spytał, pomagając jej w sprawdzianu książek.
-A jak byś zareagował? - spytała szeptem Grant - Głupia dziewczyna z odchyleniami, mająca koszmary po nocach, nawiedzająca przez umarłych ze starożytności i działająca jak radio dla duchów? Poruszające.
Rutter nic nie odpowiedział przez jakiś czas. Gdy skończyli sprawdzać regał, chwycił ją za zimną dłoń i spojrzał w oczy.
-Mów mi wszystko. Nie wyśmieję cię.
-Nie zastąpię ci Niny. Nie jestem nią i nie chcę nią być. Mam własne kłopoty. Jedyna rzeczą, o jaką cie mogę prosić, to dalsze korepetycje z algebry. To wszystko.
-Jakie to ckliwe - Selene stanęła za nimi przyglądała się bacznie. Megan wyrwała dłoń z ciepłego uścisku Rutter'a. Obdarzyła ducha wściekłym spojrzeniem i ruszyła w inną część domu. Znalazła się w szkarłatnoczerwonym pomieszczeniu. Tutaj, tak jak w każdej innej części domku, były regały z książkami. Ten pokój chyba dawniej służył za sypialnie. Wielkie łóżko stało w koncie, niedaleko stała duża szafa. Grant zaglądnęła do niej. Wśród pajęczyn i zdechłych ich właścicieli, znajdowały suknie. Megan wyciągnicza jedną. Była ciemnoniebieska, z głębokim dekoltem i prostom krojem. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie i odłożyła suknie na miejsce. Podeszła do obrazu przestawiającego martwą naturę, później do regałów i je również przeglądnęła. Poniosła każdą figurę, na wypadek, jakby były ' dźwignią ' do tajnego przejścia. Dziewczyna westchnęła - nigdy tego nie znajdą. W pomieszczeniu za ściana Lewis krzyknął 'PAJĄK' a Grant uznała, że trzeba wracać do Anubisa. Już wyszła za próg, gdy usłyszała kobiecy głos.
-Nie ee, nie wychodź. To gdzieś tutaj.
-Selene, mogłabyś mi wskazać palcem to miejsce a nie bawić się ze mną w kotka i myszkę?
-Mam być twoim przewodnikiem, nie kompasem.
-Chrzań się.
Megan przyszedł do głowy tylko jeden pomysł. Przesunęła regały, jednak nic tam nie znalazła. Zrezygnowana, zaczęła błądzić palcami wzdłuż ścian. W pewnym momencie poczuła, że coś się zmieniło. Jakby ściana została zbudowana z innego materiału i wepchnęła w dziórę.Serce dziewczyny zabiło mocniej. Wepchnęła mały palec w niewielki otwór, jednak był zbyt słaby, by sobie poradzić. Megan tworzyła szafę i wyjęła z niej jeden, drewniany, zakurzony wieszak. Ze wstrętem oczyściła go z pajęczyn i podbiegła do rzekomych drzwi. Pchnęła 'klucz' w niewielką dziurkę i zaczęła mocna na jego napierać. Ściana ze zgrzytem zaczęła ustępować. Dziewczyna sapiąc i pomagając sobie nogami otworzyła je na ściesz. Czekało ją rozczarowanie : po drugiej ścianie była betonowa ściana. W miejscu, gdzie powinna być klamka, znajdowało się wgłębienie. Pogładziła je koniuszkiem palca.
-Chodźcie tutaj! - wrzasnęła na tyle głośno, by jej głos rozniósł się echem po całym domu. Po trzech minutach cała Sibuna patrzyła się na znalezisko. Eddie podszedł do drzwi i dokładnie im się przyjrzał. Gdy doszedł do wgłębienia, uśmiechnął się i zaczął przeszukiwać swoje kieszenie.
-Jak to znalazłaś? - spytała Amber, gładząc aksamitnie czerwoną ścinę.
-Selene...- mruknęła Grant i uśmiechnęła się na widok Eddiego, trzymającego z zadowoleniem jakiś wisiorek.
-Oko Horusa. - wyjaśniła Millington, obserwując zdziwienie na twarzy Megan, gdy kamienna ściana przesunęła się i odsłoniła wejście na korytarz ze schodami - Dawniej należał do Niny, ale oddała je jemu.
-Kto idzie pierwszy? - spytał Alfie odsuwający się od drzwi jak najdalej Patricia złapała go i pchnęła obok Amber.
-Ja nie. Okropnie boję się pąków i robali. Przerażają mnie te ich cieniutkie nóżki i jak na mnie biegną i krzyczą: Megan, sparaliżujemy cię i wyjemy twoje wnętrzności a na końcu...
-Idioci - warknęła Patricia i wyrwała latarkę z rak Rutter'a - Idę pierwsza.
Schody pięły się w górę tylko przez chwilę. Po chwili cała Sibuna znalazła się na strychu. Było duszno, choć nie tak, jak w pozostałych częściach domu. Kartony z książkami, złamanymi piórami i przyrządami zajmowały większą cześć pomieszczenia. Wszystko pokrywała duża warstwa kurzu, drażniąca za każdym wdechem nosy gości.
-I jak to nam ma pomóc? - spytała Patricia, zawieszona tym co zobaczyła. Fabian podszedł do samotnego obrazu wiszącego na samym końcu pomieszczenia. Przetarł go rękawem. Grant stanęła obok niego.
-Kogoś mi przypomina... - szepnęła.
-To Sarah. Córka Louisy i Roberta.
-Piękna.
Rutter spojrzał na dziewczynę, która jak na komendę odeszła od niego i kucnęła przy najbliższym kartonem.
-Mogę zrobić z siebie idiotkę? - spytała, patrząc się na Patricię.
-I tak dawno to zrobiłaś. Ostatnio, jak gadałaś o pająkach wyjadających ludzkie wnętrzności.
Megan westchnęła. Przywołała w myślach Selene, ta jednak nie pojawiła się.
-Robi to specjalnie - mruknęła Megan, po czym z każdym wezwaniem podnosiła głos - Selene, Selene, SELENE!
-Nie drzyj się.- jęknęła Amber, zatykając sobie uszy.
-Właśnie, nie drzyj się. Wystarczy ładnie poprosić. - Kleopatra stanęła przed nią i uniosła brwi.
-Co dalej?
-Skąd am wiedzieć?
-Selene...
-Dobra. Znajdźcie księgę z dyskiem słonecznym, pomiędzy nimi powinna być wskazówka. Przynajmniej taką dostałam odpowiedz.
-Szukamy księgi z dyskiem słonecznym. Tam jest wskazówka - powtórzyła im dziewczyna, po czym przewróciła jeden z kartonów. Jako jedyna.
-Jestem zmęczona, Alfie zaczyna dostawać padaczki ze strachu na widok tylu zdechłych pająków. -odpowiedzialna Patria, po czym odwróciła się do drzwi- Wracamy.
-Co? Ale...
-Chcesz, to sobie tutaj siedź. Victor zacznie nas szukać, to  wtedy zrobi się niezręcznie.
Williamson wyszła z pomieszczenia, za nią podążył Eddie i reszta Sibuny. Dziewczyna jęknęła. Podniosła się z zakurzonej podłogi, otrzepała kolana i poszła w ślad za przyjaciółmi.


Taa.. Sibunowej patologi cześć dalsza. Juhu. Fani na fb zaczynają mnie powoli wkurzać. Najpierw ' Ten sezon będzie beznadziejny, bla bla bla' teraz ' OMG, to najlepszy sezon, te pary są takie słodkie, a Jerome i Joy to  powinni być razem od początku hi hi' Serio? Co wy romantycznego widzicie w kąpaniu śmierdzącego psa? Scenarzyści ( biedna Diane) zrobili z Mary mściwą sukę, która pragnie jedynie zemsty na chłopaku. To samo z Jeromem - kręcił z dwoma naraz, jakoś mi nie pasuje do Clarka z dwóch poprzednich sezonów. Tamten był czarujący, skupił się na Jaffray i nie chciał innej dziewczyny. A Joy, którą postawili w złym światłe w drugim sezonie, wykreowali na piękną śłitf Amber, która jedynie chce pomóc swoim przyjaciółkom. Jak dla mnie to brzmi jak bardzo kiepski scenariusz opery mydlanej. Przynajmniej Peddie przerwało. Chociaż te włosy Patrici, grr... Słodkie loczki dla buntowniczki. Jak chcieliście jej styl trochę zmienić, to trzeba było więcej ćwieków dać, a nie jakieś słodkie gwiazdki na mundurku. Co to ma być? Sezon się skończył, serial się skończył, ale ja nadal sobie ie odpuszczę. Jeszcze czego -,- O wiem, a może parking Victor&Willow? Na pewno się wam spodoba! Przecież są tak różni, a przeciwieństwa się przyciągają! A różnica wieku? Miłość nie zna granic!
Ale zaczęłam pieprzyć. To przez to, że Jara według jednej strony jest parą na 'NOT'. Najwyraźniej ktoś za długo na słoneczku przesiadywał. Są jakieś granice. Polecę sobie na miotle do Liverpoolu, zobaczymy, że waldzio przeżyje Avadę. 

Z wyrazami głębokiego zaniepokojenia stanem psychicznym ludzi
Joylitte
X

11 komentarzy:

  1. Nowy odcinek :))
    Zapraszam:
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/07/stracone-marzenia-odcinek-4-zawsze-o.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wieże. Napisałam długi komentarz i strona mi się wyłączyła. No nic, piszę jeszcze raz :).
    Czytając ten rozdział, zaczęłam się zastanawiać jak to jest być nawiedzanym... -.-.
    Hm kolejna osoba nie żyję. Widzę, że polubiłaś uśmiercanie bohaterów ^^. Mnie to w ogóle nie przeszkadza, tylko oszczędź Eddiego i Jeroma. Maja ładne brzuszki ;p.
    Grant odkryła kilka swoich sekretów. Ciekawe co jeszcze ukrywa.
    A tak czekałam na Patricie, ale w sumie miało jej było. Kiedy ona przeczyta ten list? Jestem ciekawa jego treści.
    Mimo to, rozdział i tak wspaniały i przyjemny w czytaniu.
    Kurde, ja się nie mam czego przyczepić, chodź to przecież dobrze :)
    Ostatnio pomyślałam, że może scenarzyści HOA chcieli przekazać głębsze znaczenie np. że ludzie są inni niż się wyjadą... Nie wiem sama, ale tych kręconych włosów Patrici też nie mogę przeboleć :<.
    Na szczęście mam pocieszenie w twoim blogu :)
    Nie wiem jak ja bym przeżyła bez niego.
    Ah i Jolitte kocham twoje opowiadania i komentarze ^^. Potrafią człowiekowi humor poprawić.
    Hm i znowu zmieniłaś szablon. Coś często to robisz, ale zawsze są ładne. Lubię takie w ciemniejszych barwach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaję mi się, że jednym z nowych scenarzystów był jakiś idiota, który od zawsze chciał by Jerome i Joy byli razem, do tego nie lubtał Marusi, więc zrobił jak mu się żywnie podobało.
    Idę po długopis, pisać własny scenariusz.
    ROBIEM 4 SEZON!
    Sapphire staję z kamerą. Należy się bać, gdyż nie umiem nawet kanapki porządnej zrobić, a co dopiero z jakimś technicznym czymś się obsługiwać.
    Okazało się, iż kwiaciarnię zamknięto, więc wieńca Joy nie kupie. A szkoda, chciałam wziąć taki z bajeranckim napisem "Fajnie, że odeszłaś". Było się zmienić Mercer, przykro mi.
    Czemu stara Joy nie wróci? Czemu Joy jest miła? Czemu Joy nie jest... Joy? waldziu, coś żeś uczynił nie wiem.
    Czekam na jakieś chwilunki Jary, bedem wniebowzięta ^ ^
    Swoją drogą, jestem ciekawa jak długo Fabian pozostanie samotny :)
    Rozdział bardzo mi się podoba. Uwielbiam twój styl, przemiło się czyta. Nie za dużo, nie za mało, jest idealnie!
    Moja Joylitte to zdolniacha, bez dwóch zdań ^ ^
    UCZ MNIE PROOOOSZĘ!
    Twoja wielgachna fanka/Joylitter
    KC bardzo bardzo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Zwłaszcza cieszy mnie Peddie, które coraz bardziej się do siebie "zbliża" :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowy odcinek ! Zapraszam :D
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/07/stracone-marzenia-odcinek-5-kocham-cie.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do Liebster Award , zobacz mój blog .

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, że masz talent? Jesteś świetną pisarką! Użycz mi swój talent! Czekam z niecierpliwością na więcej. Czytałam twoje blogi i powiem jedno: Jesteś the best! Zajrzyj na mój blog.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy