poniedziałek, 8 lipca 2013

020. Rozdział dwudziesty

Logan nie mógł pozbyć się z umysłu twarzy wściekłego Victor'a. Trzytygodniowy szlaban go przybił, jednak było warto. Cholernie było warto. Najlepsze jest to, że  i tak nie ma wystarczająco dowodów, żeby skazać które kogokolwiek z nich na wygnanie. Logan błogo się uśmiechną. Przez całą noc śmiali się w pokoju, jaki on jest głupi i powinien dawno wynieść się do domu starców. Wylegiwał się na kanapie po śniadaniu i wkładał duży palec od stopy do paszczy jakiegoś wypchanego zwierzęcia. Potem go cofał i wkładał powrotem. Trzy pierwsze guziki jego koszuli były rozpięte, a chłopak co chwilę ziewał i targał swoje włosy palcami. Matko, jak mu się chciało spać. Zamknął oczy i wystukiwał rytm piosenki środkowym palcem. Nie przestał, nawet gdy poczuł, że ktoś siada obok niego. Ten ktoś siedział przez chwilę, a Logana zaczęło to lekko irytować. Chciał być sam. W takich momentach zakładał słuchawki i zamykał się we własnym świecie. Niestety Alfie wczoraj siekierą przeciął jego ostatnią parę na pół, wrzeszcząc i biegając dokoła 'Tu jest wąż!
Ewakuacja!' Potem dostał całusa od Willow za dzielne uratowanie świata przed strasznym bazyliszkiem. Takich ludzi powinno się zamykać w pralce i włączyć na 'wybielanie'.
Logan uchylił lewe oko i mruknął:
-Czego chcesz?
Amber nie ruszała się z miejsca. Patrzyła na niego dużymi, niebieskimi oczami i odgarniała co chwilę kosmyk włosów, który co chwile spadał jej na policzek.
-Dobra, słuchaj Barbie - Soren podniósł się tak, by jego nos znajdował się na wysokości jej nosa - Śpieszy mi się. Muszę nadrobić całą noc niespania w niecałe siedem godzin. Obudź mnie, jak się lekcje skończą. Dobranoc.
Chłopak znowu padł jak długi i powrócił do zabawy wkładania dużego palca do pyszczka wypchanego zwierzęcia.
-Wiem, że to wy - mruknęła Millington, nie spuszczając wzroku ze zwierzaka - Ty, Williamson, Rowe i Clarke.
-Brawo, widać nie jesteś taka głupia jak mówią. Dalej, idź powiedzieć to Victor'owi, kabelku.
-Odwal się. Nie przyszłam tutaj dla przyjemności i konieczności oglądania twojej mordy. Potrzebuję pomocy, a w zamian za to nie wygadam się dyrektorowi. Niszczenie mienia szkoły i własności innych to zbrodnia. Wiem, bo Fabian ostatnio wydarł się na Megan, za to, że rysowała gwiazdki ołówkiem po blacie.
Logan wstał, odrywając się od swojej ulubionej zabawy i spojrzał na Millignton. Nigdy nie posądził by jej o szantaż, szczególnie że ludzką Barbie interesowały tylko zakupy i czy ładnie ułożyły jej się włosy.  Ostatnio Soren przyłapał ją na przeglądania się w akwarium w sali od biologii. Zrobił jej dyskretnie zdjęcie, i zamierzał ją nim szantażować, ale nie teraz.
Splot ręce.
-No więc - zaczęła Amber - Victor znalazł mój naszyjnik, który kupiłam w Mediolanie i zamknął w sejfie. Jest bardzo waży. Nie dość, że pasował mi do wszystkich stylizacji to mam tam zapisany numer do najfajniejszego chłopaka w Szkole Mody. Musisz go dla mnie odzyskać i podać kod. W razie W.
-To ja ci już nie wystarczę?
-Spadaj. To jak? Umowa stoi?
-Co masz na dowód, ze to ja zrobiłem i rozkręciłem tą ławkę.
Amber wyciąga ze swojej czerwonej torebki foliowy worek, w którym znajdowała się puszka farby. Drugi worek zabierał śrubokręt z żółtą rączką. Logan zaklął wyzywając Colina do tego stopnia, że blondynka się skrzywiła.
-Do tego to nagranie. - wyciągnęła dyktafon z torebki - To jak?
Logan jęknął i pokiwał głową. Opadł na kanapie i powrócił do swojej zabawy. Ze schodów właśnie schodziła Megan, a Fabian czekał na nią na dole. Ukradkiem wyłapał Amber, lecz nie dał tego po sobie poznać.
-No dalej - Logan odezwał się do Amber - Leć do Hogwartu razem z Hermioną i Harrym.
Megan wykrzywiła usta i spojrzała błagalnie na Millignton. Ta wstała i spytała go:
-A ty?
-Nie chce mi się. Wolę się wyspać.
Amber wstała i weszła do holu. Uśmiechnęła się do Grant która na pożegnanie krzyknęła:
-Do widzenia, Draco!
-Siema!
Chłopak odetchnął. Nikogo nie było w domu. Logan wypiął się na kanapie i zapadł w drzemkę. Spało mu się świetnie. Śnił, że jest seryjnym mordercom i rozwala Victorowi głowę o tą głupią wronę. Uśmiechnął się do krwi na swojej ręce. Później niespodziewanie pojawiła mu się na ramieniu. Czerwona strużka popłynęła mu po karku, tworząc przyjmy dreszcz. Chłopak ocknął się. Na nim stał woźny z mokra szmatą w ręku, czerwony na twarzy. Soren miał wielką ochotę powtórzyć scenkę ze snu.
-Co tu roisz? - ryknął dozorca.
-Leże se.
-Co?
-Leże se.
Logan patrzył się na niego rozbawionym wzrokiem. Miał ochotę ryknąć ze śmiechu i napluć mu w twarz. Powstrzymał jednak tą, jakże kuszącą, myśl i nadal wkurzał go nic nie mówiąc. W końcu westchnął i wbrew oczekiwaniom dorosłego, by wyszedł, spytał:
-Victor, mógłbyś mi przynieść trochę pepsi i babeczek, tych co Grant wczoraj upiekła? Tych z bananowym kremem.
-Ty sobie żarty robisz?!
-Nie, poważnie mówię. Naprawdę lubię banany.
Dozorca nie wytrzymał. Zaczął bić mokrą szmatą chłopaka, a jego twarz przybierała nowe odcienie czerwieni. Chłopak zamiast jęczeć i okazać skruchę, zaczął się nieopanowanie śmiać.
-Hahaha, za co? Hahaha!
-Za pyskatość! Brak szacunku! Brak poszanowania! Egoizm! Wkur...
-Nie przeklinaj przy dzieciach, Victor! - Trudy wpadła do pokoju powstrzymując kolejny atak na Sorena. Spiorunowała Logana wzrokiem, ten jednak zrobił słodką minę i szepną:
-Schlebiasz mi.
-Do szkoły! JUŻ!
Logan niechętnie chwycił swoja skórzaną torbę, potargał swoje włosy i wstał. Wychodząc śpiewał machając ręką do rytmu.
-Bum, bum! Bum, bum! Acha, bum, bum!
Z każdym 'Bum' twarz Victora przybierała siny odcień. Chłopak musiał biec do szkoły, gdyż w ostatniej chwili opiekun wyrwał się spod uścisku Trudy i zaczął biec za Sorenem. Chłopak śmiejąc się i pokazując środkowy palec, pobiegł do klasy do francuskiego. Słuchali jakiegoś nagrania. Eddie siedział, huśtając się na krześle, para kujonów - czyli Fabian i Megan - robiła notatki, Millington dyskretnie malowała usta błyszczykiem, a Chole, która - co się spodobało Loganowi najbardziej - odrywała wyrzutne gumy spod ławki i rzucała w Alfiego i Willow, trzymających się pod ławką za rękę. Gdy pani Andrew zobaczyła, kto przyszedł, wyłączyła nagranie. Chole, źle sobie celując, spowodowała, że guma wylądowała na ławce nauczycielki. Szybko chwyciła kawałek papieru, zmięła go, rzuciła w Lanę i prosiła o zabranie z
biurka. Dziewczyna siedząca w pierwszej ławce, wychyliła się i szybko porwała zgubę ze sprawdzianów. Logan wyszczerzył się do Tyson, a ta wystawiła mu język.
-Wie pani, że dzisiaj pięknie wygląda? - przywitał się z nauczycielką, obdarzając ją promiennym uśmiechem.
-Panie Soren, co pana skłoniło do przyjścia dziesięć minut po dzwonku. Co pan robił?
-Ja nic. Tylko Victor bił mnie mokrą szmatą.- Klasa wybuchła śmiechem, a Patricia, która podjadała pod ławką, wypluła zawartość swojej buzi, parskając śmiechem -Poważnie.
Andrew uniosła rękę i cała klasa spoważniała. Dała mu do zrozumienia, by usiadł i mruknęła coś w stylu 'spóźnienie' Chłopak usiadł obok Chole i szepnął:
-Kopsnij jedną gumę.
Blondynka uśmiechnęła się i podała mu jedną sztukę. Chłopak rzucił w Fabian'a, celując s środek głowy. Rutter odwrócił się, bez głośnie wymówił 'spadaj' i skupił się na lekcji.Reszta dnia minęła dosyć nudno. Logan zrobił parę żartów z Jeromem, który odstresował się po wczorajszym dniu. Po za tym poznał się bliżej z Chole. Zrozumiał, czemu Megan ją tak lubi i ceni. Zastanawiał się, czy Grant też jaka
jest. Dziewczyna sprawiała wrażenie grzeczniej, ale z czasem wyluzowała się i pokazała od innej strony. Dzisiaj kupiła świnkę morską i razem z Loganem podłożyli ją pod drzwi Sweet'a. Ustawili kamerę i aparaty i uciekli. Dyrektor piszczał jak mała dziewczynka. A na pamiątkę zyskali nagranie i świetnie ujęcia zdjęć. Chole postanowiła, że napiszę o tym artykuł. Uwiecznili też chwilę namiętności pomiędzy panią Taylor a Winklerem. Warto było. Jerome zapytał nauczycielki na poprzedniej lekcji, czy Eddie ładnie wyglądał w pieluchach.
-Och, był takim słodkim dzidziem, szczególnie jak się ślinił i kichał. Cały się opluwał - odpowiedziała mu nauczycielka, po czym zaczęła kontynuowała pojęcie genu. Patricia przez cały dzień dręczyła Eddiego, krzycząc do niego ' Chcesz smoczka?' lub 'Zmienić ci pieluchę?' Zabrała mu nawet jabłko mówią, że jego mleczniki mogą się na tym połamać.
Teraz Logan siedział w sali od fizyki i słuchał o pojęciu prądu. Po raz pierwszy od tygodni była słoneczna pogoda, a Soren musiał wytrzymać tutaj jeszcze godzinę. Podniósł rękę i spytał, przerywając nudny wykład Olsena:
-Prze pana, a ja mam obecność?
-Przecież tu jesteś.
-Brawo za spostrzegawczość. Czyli tak?
Nauczyciel pokiwał powoli głową i kontynuował wykład. Logan jęknął. Wyjrzał przez okno. Byli na pierwszym piętrze, obok okna pięła się rynna. Logan wyrwał kratkę, zwracając na siebie uwagę połowy klasy. Nabazgrał na białym papierze ' Dasz buziaka, jak zrobię coś szalonego? ' zwinął w kulkę i rzucił do Chole. Dziewczyna, przeczytawszy odwróciła się, pokręciła głową i wyciągała kartkę z napisem 'NIE'. Soren westchnął i wzruszył ramionami. Wsunął swoje podręczniki od fizyki do torby, nucąc melodie z reklamy 'Roko'. Dyskretnie założył ja na ramiona i wstał. Obserwowała go tylko Chole.
Nauczyciel pisał jakieś wzory na tablicy. Soren pokazał mu środkowy palec i przesunął się do okna. Przełożył jedną nogę i opar na rynnie. Cała klasa pisała. Czuł na sobie tylko brązowe oczy Tyson. Przełożył drugą nogę przez parapet i przytulił się do metalu. Puścił oko do Chole i powoli sunął się po rynnie. Gdy był w połowie drogi, usłyszał pytanie Olsena 'Gdzie jest Logan?' Pech chciał, że jak przebył 3/4 drogi, rynna zaczęła spadać. Szybko zeskoczył, jego drabina upadła od pół metra od jego głowy. Wszyscy w budynku rzucili się do okna, śmiejąc się, pokazując go palcami i otwierając buzie. Chłopak ukłonił się, potargał swoje włosy i już miał się oddalić, gdy usłyszał za sobą wołanie. Wyszczerzył się.
-Panie Soren, co to ma być? - Sweet biegł w jego stronę.
-Sprawdzałem kanalizację. Tak mi się wydawało, że ta rura nie wytrzyma sprawdzianu. Poważnie.
-Proszę za mną - syknął dyrektor, a Logan oddalił się za nim odprowadzany przez wiaty klasy.


Przepraszam za mój poryty umysł i załamania nerwowe spowodowane zachowaniem Logana. Nie próbujcie robić tego w domu.
Miałam dodać rozdział jutro, ale mi się wyjątkowo nudziło. Powiem wam w tajemnicy, że Mara wróci w 23 (?) rozdziale. Nie pamiętam numerku. Ale coś koło tego. Komputer powolny jest, bardzo jest, powstrzymuje się od wyrzucenia tego złomu przez zamknięte okno. Taka tam patologia. Może pójdę się opalać, ale najpierw sprawdzę twittera, jakieś głupoty, przeczytam dodane posty przez obserwowane przez mnie blogi i może pójdę sobie pobiegać. Czyli minutę biegu, dziesięć minut spacerku. HE HE. Nadal nie mogę przeboleć Mabiny ;-; Moja siostra mówi, żebym se dała spokój, wtedy ja się na nią paczam wzrokiem bazyliszka i cichnie. Jestem normalnie magiczna. Wakacje jak wam mijają? Ja się jeszcze nie rozkręciłam, ehh... Będę kręciła życzenia dla Brada. Znalazłam akcję na jego największym fanpejdżu ( he he) Będę mówiła po angielsku O.O I zachwycała się jego akcentem *u* Razem z przyjaciółką, oczywiście. Jak coś z tego wyjdzie, to wam wstawię tu filmik. Zalewka na max'a he he. No to następny rozdział w czwartek lub piątek, za 6 komentarzy. Chce mieć pewność, że ktoś czyta te badziewie ^-^


Joylitte
XXX

9 komentarzy:

  1. Bum trala, bum! Kocham Logana, na serio!
    Chciałabym napisać coś błyskotliwego, ale nie umiem pisać komentarzy więc przepraszam... Hahahaha... Ja wg pisać nie umiem ;D
    Uważaj z opalaniem, bo ja się wczoraj spiekłam, ale na szczęście to jest brązowe, nie czerwone. Ale zaraz chyba też pójdę się na balkon poopalać...
    Całuje ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabian troszczy się o szkolną własność <3 Bo trzeba swej ziemi bronić!
    Idę ożenić się z Loganem. Ależ on zajebiaszczy *.*
    HoA się skończyło, a Sapphire nadal cierpi. Nikt mnie nie rozumie. So sad...
    Uwielbiam połączenie Megan & Fabian <3 Mam nadzieje, że będą mieli dużo słodziachnych scenek ^ ^

    To się nazywa talent <3
    Twoje opowiadania bardzo sympatycznie się czyta. Można się pośmiać, wzruszyć, powspominać... Dokładnie tych elementów szukam czytając różne dzieła.
    Jesteś niesamowicie zdolna <3

    Twoja wierna Joylitter ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, kochana, żeś jebłaś, hahaha!
      Tysiąc razy większy od mnie masz talent i takie głupoty piszesz.
      Hahaha.
      Też cierpię ;-; A moje siostry sie ze mnie śpieją.
      Bo to tylko serial.
      JA WAM DAM SERIAL WY MAŁE WKURWIAJĄCE SKURCZYBKI
      To był mój styl życia.
      Ja zdolna.
      Okey, nie śmiej się.

      Dziękuje za miłe słówka <333
      A co do Megan&Fabian , mam plan, ale czy będzie z happy endem?

      Usuń
  3. Logan Logan Logan <33
    Naprawdę, wspaniale umiesz nadawać postacią charakter i kreujesz ich styl bycia. Postacie robią się takie rzeczywiste. Mogłabyś podzielić się talentem ;p.
    Najlepsze było z tą rurą. ,,Sprawdzałem kanalizację. Tak mi się wydawało, że ta rura nie wytrzyma sprawdzianu. Poważnie" - heh padłam przy tym xp.
    Lubię takie komediowe rozdział. Świetnie ci wychodzą ;*
    Dobra, teraz lecę czytać tego drugiego bloga. Dopiero teraz się skapnęłam, że już jest -.-
    Jestem strasznie go ciekawa. Tylko mam nadzieję, że nie zaniedbasz tego bloga, bo go kocham ;*
    Aaaa i chce się w końcu dowiedzieć, co jest w tym sejfie ;p.

    Dziewczyna, która ma manie na punkcie twojego bloga ;**


    OdpowiedzUsuń
  4. Epilog końcowy zapraszam :)
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/07/epilog-by-nathalia-patrycja-3.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Prolog, nowej historii. Zapraszam^^
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/07/stracone-marzenia-prolog-przypadkowe.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Piszesz superowo!!
    Wnerwia mnie tylko jedno. Peddie się po woli rozpada. DLACZEGO?! POWIEDZ MI- DLACZEGO!!!!!!!!????????????

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy