środa, 12 czerwca 2013

012. Rozdział dwunasty

Lana czekała na Megan przed klasą. Nerwowo spoglądała na zegarek i stukała obcasem swojej baleriny. W końcu ją dostrzegła: szła w otoczeniu uczniów z Domu Anubisa.
-Cześć - podeszła do niej, ta promiennie się uśmiechnęła - Możemy podgadać w cztery oczy?
Megan pokiwała głową i odłączyła się od przyjaciół którzy usiedli w klasie. Ona razem z Grant stanęły w rogu pracowni chemicznej.
-Pamiętasz jak Victor i Simon odwiedzili sobie bibliotekę? - spytała, rozglądając się, czy zapewne nikt ich nie obserwuje - Dzisiaj ten wasz dozorca przyszedł do naszego.
-Po co?- Megan spojrzała na nią zaskoczona - Ej, nie mów mi że znów zakłada sektę.
-Znów? Dobra, nieważne. Podsłuchałam o czym mówili. Coś tam, że jeżeli nie wszyscy przybędą, będą
musieli zastosować ostre środki, czy coś. Później rozmowa zeszła na nauczycieli i jak podejmowali nowy temat Poppy musiała mnie zawołać.
Lana obserwowała, jak Megan przyjmuję jej wiadomości. Dziewczyna zmarszczyła brwi i spojrzała na swoich przyjaciół z Anubisa.
-Rozpowiesz to? - spytała czujnie przyglądając się Grant - Chyba nie myślisz, ze nam uwierzą. Ej, Chole miała rację.
-Co? - Megan oprzytomniała i spojrzała na przyjaciółkę, której wzrok był utkwiony w Rose.
-Ona bez przerwy się na niego gapi. Wzrok ma jak gargulec.
Megan zerknęła na Riddle. Faktycznie, wpatrzona w Fabian'a za bardzo nie wiedziała, co się wokoło niej dzieje. Lana spostrzegła jeszcze jeden szczegół. Gran bez przerwy obracała w dłoni jakiś papierek.
-Mogę cię zapytać o radę? - spytała Lany, która kiwnęła głową - Co może dzielić z tysiącami innymi wieczność?
-To jakaś zagadka?- spytała Lana marszcząc czoło - Znaczy groby. No na cmentarzu. Groby to miejsce wiecznego spoczynku. Są położne tak blisko siebie że stoją prawie na sobie. Wiem, po w tamtym roku prawie się na jednym zabiłam. Skończyło się zwichnięciem kostki. Auć.
Megan posłała jej irytujące spojrzenie, po czym przeniosła wzrok na Ridlle.
-Ej, faktycznie się gapi.
-A nie mówiłam! Hah! - Lana przybiła piątkę z Megan. Dziewczyna podążyła do swoich przyjaciół a Lana podeszła do Poppy, która stała na korytarzu, rozmawiając z Allison.
-Wydaje mi się, że lepiej pasował do Mary, to wszystko - Poopy tłumaczyła dziewczynie, która beznamiętnie wzruszyła ramionami.
-Z Joy też ładnie wygląda - odpowiedziała jej Allison i posłała uśmiech Lanie, która przy nich stanęła - Prawda?
-Nie mieszam się w sprawy polityczne. A o kim mówcie?
-O moim bracie- odpowiedziała Poopy, gapiąc się na Jerom'a - Wolałam Marę.
-Boże, Poppy, masz takie rozterki! Znajdź sobie jakiegoś chłopaka. Do domu Anubisa wprowadziło się dwóch przystojnych.
-Że kto? - Lana zatkała usta dłonią - Logan i Colin? Hah, już widzę jak Colin flirtuje. Prędzej Logan.
-Odwalcie się - syknęła Poopy, odwracając się do nich plecami i otwierając swoją szafkę - Doprowadzę do powrotu Marome.
-Do tego trzeba Mary - podsumowała Allison.
- I rozwalić Jeroy. Boże, Poopy, proszę nie rób tego o czym myślę.
-A o czym myślisz? Ja uważam, że ładnie wyglądałabyś z Loganem.
Brunetka pchnęła ją w ramię, po czym odgarnęła kosmyk włosów, który sunął jej się na policzek.
-Ej to jest myśl Poopy - oznajmiła Allison - Tylko jak nazwać ten związek? Lagan?
-Albo Logna. - Poppy z trudem powstrzymywała się przed wybuchem śmiechu. Lana prychnęła i weszła do klasy chemii odprowadzana chichotami przyjaciółek.

Willow i Joy oglądały kamerę, którą pan Jenks przysłał swojej córce. Czarna i mała kamera idealnie mieściła się w ręce Willow. Joy, pomysłodawczyni tego przedsięwzięcia, stała obok przyjaciółki, podzielając jej zachwyt.
-Świetnie, że postanowiłaś jednak wziąć udział w tym konkursie. Możesz się jakoś wykazać. A ja w przyszłości może napisze o tobie artykuł.
-Czuję, że to będzie moje życiowe powołanie. Film będzie miał to sque w sobie, które chce przekazać całemu światu!
Joy odgarnęła pukiel ciemnych włosów, które zasłoniły jej widok. Willow podłączyła kamerę do gniazdka przy swoim łóżku i położyła ją na stoliku nocnym. Willow postanowiła wczoraj oddać pająka, więc miała sporo miejsca na położenie swojego skarbu.
-Hej, a jak ta idzie pisanie artykułu? - zagadnęła Willow Mercer, która rozpakowywała swoją torebkę z ciężkich książek.
-Nie najlepiej - westchnęła Joy, kładąc na łóżko podręczniki w których miała zadanie - Nie mamy tematu. Razem z Chole próbujemy coś wymyślić, ale minął tydzień od rozpoczęcia szkoły, więc za wiele się nie dzieje.
Willow w zamyśleniu kiwnęła głową i poderwała gazetę z artykułem.
-Ej, tu piszę, że muszę mieć jakiś główny wątek. Co to może być?
-Nie wiem. Może jakiś rozterki miłosne?
-Pokłócisz się z Jerome'm, żebym miała co kręcić?
-Willow!
-Sorry - blondynka wzruszyła ramionami.
-Masz Rose i Fabian'a - podsunęła Joy, zanim ugryzła sie w język. Willow stanęła jak zaczarowana, po czym odwróciła się ku Mercer.
-Fabrose! - wrzasnęła, tłumiąc zachwyt - Jakie to romantyczne!
-Co jest romantyczne? - Riddle weszła do pokoju, obrzucają radosnym spojrzeniem swoje współlokatorki. Joy wzrokiem dała do zrozumienia Willow, żeby nie wygadała tajemnicy niechcący jej powierzonej. Jenks kiwnęła głową.
-Co znaczą te znaki? - spytała Rose lekko rozdrażniona
-Kręcę film! - oznajmiła Jenks, wymyślając coś na poczekaniu - Sque!
-Tak, nawijałaś o tym przez cały dzień...
-To ja idę do Alfiego - oznajmiła Willow, a gdy Rose się odwróciła, szepnęła bezgłośnie "Fabrose" i uciekła przez wściekłym spojrzeniem Joy.


Fabian przebrany już w piżamę wszedł do salonu, by posprzątać książki do algebry, przy których uczył Megan. Wchodząc do pokoju, zauważył włączony telewizor na serialu "Dr. House" Wsunął książki do swojej torby i stanął nad fotelem, na który siedziała osoba oglądająca telewizję.
-Hey - przywitała go Megan, sennym już głosem - Dołączysz się?
-Oglądasz House'a? - spytał zdziwiony, nie odrywając wzroku od kulejącej sylwetki na ekranie.
-Przydaje się, jak chcesz doznać nagłego olśnienia w zagadkach, które cię dręczą - odpowiedziała mu Grant, wtulając się w koc - Nie zaszkodzi ci. I tak za dziesięć minut godzina policyjna.
Fabian usiadł obok Megan i przykrył się kocem, który podała mu brunetka. Dziewczyna siedziała z kakaem przed nosem, co chwilę popijając z niego łyk. Nie patrzyła na niego, jej nieobecny wzrok był wpatrzony w ekran, jednak Rutter wiedział, że myśli o czymś innym.
-Ogarniasz to? - szepnął, bojąc się że ktoś ich usłyszy.
- Z trudem, ale tak. Mam szeroki umysł - dziewczyna uśmiechnęła się i popatrzała na niego ciemnymi oczami - Czemu nie powiesz mi teraz tej zagadki?
-Eddie chce mieć pewność, ze nikomu nie powiesz o Sibunie- odrzekł Fabian, nadal szepcąc. Dziewczyna uśmiechnęła się smutno.
-Sądzisz, że mogłabym coś powiedzieć?
-Ja... No... Nie - zdołał wyjąkać Fabian, Grant rzuciła mu roześmiane spojrzenie.
-Nie jesteś w tym za dobry.
-W czym? - Rutter zmarszczył brwi
-Wiesz o czym mówię. Ale nie wiem czego się obawiasz. A tak przy okazji: ty nie jesteś żadnym przodkiem,
Wybranym, Osyrionem, wcieleniem Izydy i tym wszystkim, o czym jeszcze nie wiem?
-Jestem normalny, jeśli o to ci chodzi.
-Wyraziłeś się, jakby bycie osobą z cechą różniącą się od innych było czymś złym. Nie musi tak być.
Fabian obwarzył Grant zdziwionym spojrzeniem. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się i wyłączyła telewizję. Dopiła ostatki kakao i odstawiła kubek na blacie stołu. Wlepiła wzrok tapetę na ścinie, tak samo jak Fabian.
-Będziemy teraz tak siedzieć i gapić się w ścianę? - zapytał szeptem, chociaż dyskusja już tego nie wymagała.
-Gapienie w ścinę nie jest złe. Szczególnie, gdy mamy do wyboru śmierć. Ja bym wolała się nadal gapić w ścianę.
Rutter roześmiał się pod nosem i spojrzał na Megan. Ciemne, mokre włosy gdzieniegdzie przykleiły się do szyli. Uśmiechnęła się do niego,czując na sobie jego wzrok.
-Właśnie wybiła dziesiąta!- głos Victora sprawił, że obydwoje podnieśli się z kanapy - Macie dokładnie pięć minut, a potem chce jak upada ta... szpilka.
Cichy brzdęk rozsnuł się po Domu Anubisa. Megan podniosła koc i kubek, zmierzając do kuchni. Rutter sięgnął po swoją torbę, gdy usłyszał brzdęk tłuczonego szkła.
-Cholera!- Grant przeklęła podnosząc się z podłogi.
-Co się stało?
-Potknęłam się o teleskop - odparła zbierając większe odłamki szła - Teleskop...
Podniosła na Fabian'a duże oczy. Chłopak,który schylił się, by pomóc jej posprzątać, zamarł bez ruchu.
-Z tysiącami innymi, z którymi dzielę czarną wieczność... - szepnęła - Boże, Fabian, jesteś genialny!
Rutter'owi głos zamarł w gardle. Obserwował, jak Megan wyciąga świstek papieru i mu podaje. Spojrzał na jej drobne pismo.
-Moje imię jest związane z tysiącami innymi, z którymi dzielę czarną wieczność. To mogą być gwiazdy? - spytała, podekscytowana.
-Albo księżyc - mruknął Fabian
-Selene...
Dziewczyna posłała mu tajemniczy uśmiech, wyrażający myśl "wszystko w swoim czasie" i podniosła się z podłogi.



Wyszło... słabo. Ale jestem już tak zmęczona, że nie chciało mi się pisać od początku. TEN DZIEŃ należy do najpiękniejszych w moim życiu. Moja pierwsza gitara przyszła. Moja własna. Mój ssssskarb. Ja umieć już grać 'Wlazł kotek na płotek' Heuheu 
Miało wyjść filozoficznie, ale jakoś tak.. no... ah, wiecie o co mi chodzi! Nie pomyślcie sobie, że robię nową Fabinę. Tego bym nie zniosła. Mara niedługo sie pojawi. Będzie też trochę Mabiny, ale do niczego nie dojdzie. Wytępię to paskudztwo. Tak samo zrobię z Jeroy, Poppy mi pomoże ^-^
Szykuje się najlepsza średnia w mojej historii. Jak mi da 5 z chemii, będę miała średnie 5,3 Huehuehuehuehue
Nie chce myśleć o filmie. Wyparłam tę myśl z mojej głowy, teraz chodzę jak narajana. Przez Brad'a. Nie potrzebnie trzyma nas w niepewności. Teraz jak gram na wf, to jest SQUEEE za każdą dobrą piłkę i każdą złą. Najarana ja.
Mam już zajebisty pomysł na to opowiadanie, naprawdę się wkręciła. Mam tyle wątków, muszę je zapisać, by nie zapomnieć. Mam fazę na Cimorelli. Heuehu.

Kocham i mocno całuję

Joylitte
XXX




4 komentarze:

  1. MÓJ BOŻE LANA JEST PIĘKNA *_*
    Poppy! WRESZCIE ZAPANUJĘ SPRAWIEDLIWOŚĆ!
    Wiem, że teraz rzucisz się na mnie z odkuczaczem (*le chowa się pod stół), ale: CZEMU JA TAK NIE UMIEM?!
    foch foch foch :C
    lubię mówić foch ^ ^
    Jeszcze powalę tego śmirdzącego Mabiana. Za DIANE!
    Waldzia jost nikczemnikiem ;c
    No. Wszystko piękne, prześwietne i hehe doskonałe.
    Rose i Fabian? Hyhy ^ ^ Ciekawemm... Oczekujem dalszego ciągu wydarzeń.
    MARA ZBIERAJ MANATKI I PRZYJEŻDŻAJTA DO ANUBISA! TYRYTYRYTYRY!
    Czekam na następny <3
    TWOOOJA FANKAAA! <3



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś taka kochana *-* Ale stół i tak cię nie uchroni.
      Waldzo, zły z ciebie człowiek i poniesiesz za to konsekwencje. Nie popuścimy!
      Tak szczerze mówiąc, nie wiem, czy Farose, czy jak ja to nazwałam, wyjdzie. Ale zobaczymy. Zbliżam się w pisaniu do kluczowego momentu (jestem na 18 rozdziale)
      Za Ninę, za Diane, za Subunę!

      Twoja jeszcze większa fanka <3
      XXX

      Usuń
  2. Genialny rozdział! Uwielbiam czytać twojego bloga. Jak można mieć taki talent do pisania. Tak przyjemnie mi się to czyta, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam. Mam jeszcze takie pytanie, czy będzie coś o Patrci? Pytam się bo jest moją ulubioną postacią ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, o Patricii niedługo wspomnę, będzie bardzo ważnym wątkiem. Szczególnie częścią jej życia, stanie się tajemnica, którą przed nią ukrywają...

      XXX

      Usuń

Obserwatorzy