niedziela, 9 czerwca 2013

011. Rozdział jedynasty

Miller podniósł krawat, który leżał na jego łóżku. Zawiązał go, patrząc się w małe lustreko w szafie. Fabian i Logan poszli już do jadalni, on jednak został jeszcze, by pomyśleć. Wyjął zkieszeni swistek papieru, na którym swoim pismem zapisał treść zagadki Frobisher'a. Utkwił wzrok w słowach, które nie mówiły Osirionowi nic. Kompletnie nic.
-Szukaj tam, gdzie zabawę prosto odnajdziesz - mruknął, po czym schował do kieszeni świstek papieru - Nie możliwie, żeby to było takie trudne. Zabawa to zabawki, zabawki to dzieci. Dzieci to... Dalej Eddie, wymyśl coś.
Prawda jest taka, że osobie której najbardziej zależało, przestała się interesować. Fabian nie wspominał o zagadce od czasu, gdy Patricia dała mu do zrozumienia, że nie chcą nikogo innego w Sibunie. Może jednak się mylił? Był zmęczony, już przez trzeci semestr będzie robił za Osyriona, na którym wszyscy polegają. Był liderem Sibuny, musiał to szybko rozwiązać. Szczególnie dlatego, że sądził, że to coś innego. Nie potrafił powiedzieć dlaczego, ale tak sądził. I głęboko miał nadzieje, że się myli.

-Cześć wszystkim - przywitała się Amber, wchodząca z gracją do jadalni. Przywitały ją uśmiechy. Usiadła po lewej stronie Megan
-Tak tęskniłam za tą szkoła i za tym wszystkim - posłała Fabian'owi tajemniczy uśmiech - No i za babeczkami Trudy, oczywiście.
Nasypała sobie płatków i dolała odtłuszczone mleko. Planowała zachować świetną figurę, mimo że przyjechała do Anubisa. Nie ma zamiaru wyrzekać się diety, chociaż ciastka Trudy mogły poważnie zaszkodzić jej postanowieniem. Były doskonałe.
-Chce w tym roku znów wystawić sztukę lub zrobić coś bardziej ambitnego - oznajmiła, nalewając sobie pomarańczowego soku do szklanki.
-Tak jak ja! - oznajmiła Willow, wbiegając do pokoju i roznosząc wokoło siebie falę optymizmu - Zamierzam wziąć udział w konkursie na amatorski film. Będzie o życiu w Anubisie!
Amber zakrztusiła się płatkami, Megan prawie zwróciła sok, kanapka Fabian'a utknęła w połowie drogi do jego ust. Eddie i Patricia spojrzeli na siebie, Logan ze słuchawkami uszach zaśmiał się.
-Jenks, to nie twoje śniadanie!- warknął Victor, wtargają do pokoju - Wyjdź, a wy wszyscy jeść a nie gadać!
-Chyba straciłem apetyt - oznajmił Soren, podnosząc sie z krzesła - Dzięki, Victor.
Millington obserwowała go, jak wychodził z pokoju. Był przystojny i miał świetne wyczucie stylu. Jednak jego charakter lekko odpychał dziewczynę. Powróciła do swoich płatków w ciszy. Nikt nie śmiał się odezwać i rozdrażnić już i ta wściekłego Victora. Cisze przerywała tylko od czasu do czasu odległa błyskawica.

- Witam klasę. Proszę usiąść - Taylor ogarnęła uczniów promiennym uśmiechem i ciepłym spojrzeniem. Zauważyła także swojego brata, lecz nie odzywała się do niego słowem. Spostrzegła też Patricię, wiercącą się obok Eddiego. Tylko ta dwójka wieszała, kim jest.
-Nazywam się Taylor Sweet i w tym roku będę was uczyła muzyki, biologii oraz prowadziła zajęcia teatralne - oznajmiła, po czym oparła się na biurko - Pewnie nie jest dla was zaskoczeniem, że jak dotąd zajęcia prowadził tylko pan Winkler. On również będzie mi pomagał. Chcielibyśmy wystawić sztukę, ale o tym dowiecie się na szóstej lekcji. Teraz kto mi powie, co to hemoglobina?
Taylor zauważyła, że dwoje uczniów podniosło ręce. Reszta tylko zaśmiała się nerwowo.
-Proszę, jak się nazywasz? - spytała wywołując dziewczynę z długimi, brązowymi włosami.
-Megan Grant. Hemoglobina to czerwony barwnik znajdujący się w erytrocytach. Jest to białko, które ma zdolności przyłączania tlenu. Dzięki hemoglobinie erytrocyty mogą transportować tlen do wszystkich komórek organizmu.
-Plus dla ciebie. Kolejne pojęcie : antygen.
Ponownie tylko dwie te same osoby się zgłosiły. Taylor zagryzła dolna wargę.
-Proszę ...?
-Fabian Rutter. Antygenami są substancje wywołujące swoista reakcje obronną organizmu, w szczególności cząsteczki występujące na powierzchni komórek, dzięki którym organizm odróżnia własne komórki od obcych. Po rozpoznaniu obcego antygenu, specjalny rodzaj krwinek białych, limfocyty B zaczynają produkować przeciw ciała.
-I kolejny plus. Zaczęłam od prostych pojęć związanych z organizmem ludzkim. Zapiszcie temat : powtórzenie wiadomości związanych z anatomią człowieka.
Chwilę później Taylor siedziała już z cała klasą w pomieszczeniu ze scena. Obok niej siedział Jason i przyglądał się wygłupom Alfiego na scenie.
-Przepraszam, że przerywam Alfie, ale mógłbyś nam powiedzieć, co przedstawiasz? - spytała Taylor rozbawionym tonem.
-Nie widać? Udaje Jeroma jak musiał się tłumaczyć ze zdjęć, które pokazała nam Poppy.
-Ahh, to ciekawie. A umiesz może jakiś fragment Hamleta?
-Kogo?
Klasa wybuchnęła śmiechem. Alfie i sztuka aktorska rozwijały się w dwóch innych światach.Za grugą ścianą. Bardzo grubą. Taylor też to zauważyła, wstała i kazała Lewisowi zejść ze sceny.
-Dobra, na następnych zajęciach pomówimy o naszym scenariuszu. Każdy ma przygotować dwa pomysły, które zapisze na kartkach i się nie podpisze. Wybierzemy wspólnie najlepszy pomysł. Możecie wyjść.
Taylor poczekała, aż uczniowie opuszczą pomieszczenie,. Wtedy odwróciła się do Jason'a.
-Porażka - jęknęła - Matko, oni są tacy...
-Spokojnie- Jason objął ją w pasie i ucałował w usta - Przyzwyczaisz się.
-Miejmy nadzieję - mruknęła, splatając ręce na jego szyi.

Patricia szła za Megan, właściwe to ją śledziła, dla Eddiego. Musiała mieć pewność, że może zrobić to, na co liczyła. Zauważyła, że dziewczyna co chwilę zerka na świstek papieru i od razu chowa go, jak ktoś przechodzi. To Williamson wydało się nieco dziwne i tajemnicze. Właście, to Grant nie była za bardzo gadatliwa. Przerwy spędzała z Chole i z Laną. Gdy była sama, lubiła patrzeć się na innych, jak przychodzą korytarzem i opierała się o ścianę. Jednak najczęściej Patricia widziała ją z książka na kolanach, z opuszczoną głową, zamkniętą w własnym świecie. Lub znikała w wnętrzu biblioteki. Zupełnie jak Fabian, tyle, że sprawiała wrażenie samotnej.
-No siema - Joy podeszła do Williamson, gdy ta przyglądała się współlokatorce z małego dystansu - Potrzebuję twojej pomocy.
-Aha, a konkretnie to w czym? - Patricia ściszyła swoją MP4
-Musze mieć nowy temat do gazetki, a pojawienie się nowych uczniów jest chorobliwie nudne.
-Ciebie naprawdę to kręci? - spytała Williamson, udając, że się rozciąga, podczas gdy sprawdzała, co Grant chowa w swojej szafce.
-Tak, Patricio, kręci. Nie masz pomysłu?
-Fabian ma na drugie imię Suzan - odpowiedziała przyjaciółce, mogąc na nią spojrzeć, bo Rutter rozmawiał z punktem jej obserwacji.
-Tak, wiem, przyjaźnimy się. Mam zrobić ciekawy artykuł na temat drugich imion w naszej szkole?
-Tak, to by było dobre - przyznała ze śmiechem Patricia - Ej, daj mi znać jak ma drugie Eddie, bo ja nie mogę tego z niego wyciągnąć. Ukrywa to, jakby jego drugim życiem było zabijanie.
Joy uśmiechnęła się do niej i dołączyła do Chole, która stała z jakimś wysokim chłopakiem, prawdopodobnie wypytując go o pomysły. Grant zamknęła szafkę, zawiesiła swoją torbę przez ramię i wyszła ze szkoły. Patricia uznała, że to doskonała chwila. Wysłała Eddiemu sygnał, po czym podążyła za Megan.
-Cześć, jak tam po wczorajszym prysznicu - zagadnęła ją, doganiając ją.
-Kicham - odpowiedziała dziewczyna, chowając ową kartkę do kieszonki - Czemu pytasz?
-Tak sobie. Nadal zdenerwowana dziwnymi zdarzeniami w Anubis Academy?
-Nie chce mieć z tym nic wspólnego. Szczególnie, że nikt nie chce mi powiedzieć co się dzieje.
Patricia nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Przygryzła dolną wargę i stanęła.
-Myślę, że będę w stanie ci pomóc.
Grant odwróciła się na pięcie i spojrzała na Williamson. Ścisnęła mocniej swoją torbę.
-Słucham?
-Tylko musisz pójść ze mną i mi zaufać. Okey?
Megan kiwnęła powoli głową i dołączyła do boku Patricii, ta skierowała się w przeciwną stronę niż podążały. Dziewczyna szła szybko, nie oglądając się za siebie, Grant dotrzymywała jej kroku. Posłała niepokojące spojrzenie Domu Ozyrysa, który właśnie budowano.Skręciła w prawo i skierowała się do lasu. Gałązki łamały się pod jej stopami, a ona spostrzegła, że już są blisko. Stanęła przed nagrobkiem RFS i spojrzała na Megan. Kąciki ust dziewczyny były lekko uniesione w górę.
-Więc mamy podejrzenie, że za to wszystko odpowiada człowiek, którego tu pochowano. Właściwie miano pochować.
-My?
-Sadźmy że to coś groźnego - zaczął Eddie, wyłaniając się za drzew - Coś jeszcze bardziej groźniejszego niż do tej pory.
-Ale...
-Nie wiemy co to - odpowiedziała Amber, ukazując się oczom Patricii i Megan - Ale mamy za zadanie się tego dowiedzieć.
-Co...
-Mieliśmy z czymś takim do czynienia - Alfie opierał się o jedno z drzew - Poradziliśmy sobie, więc teraz też musimy.
-Nawet...
-Zanim będzie za późno na zrobienie czegokolwiek - Fabian jako ostatni wyszedł z ukrycia - By ochronić innych. Potrzebujemy cię Megan.
Megan nie odezwała się słowem, przenosiła wzrok to z jednego członka Sibuny, na drugiego. Jej wzrok spoczął na Patricii.
-Sprytnie- szepnęła - I wysilałaś się, by mnie szpiegować przez cały dzień.
-I tak nic ciekawego nie robiłaś - odpowiedziała Patricia - To obowiązek Sibuny.
-Słucham?
-Sibuny - Amber żywo podbiegła do Grant - Sibuna to wspak Anubis.Albo na odwrót. Ja to wmyśliłam.  Sibuna?
-Sibuna!
Wszyscy podnieśli prawe dłonie i zasłonili prawe oko. Megan nerwowo rozglądnęła się dokoła, niepewna co teraz zrobić. Wyczekujące spojrzenia mówiły same za siebie. Podniosła rękę i zasłoniła oko.
-Sibuna...

Oznajmiam, że wróciła mi wena (hah, jak oficjalnie). Ten rozdział akurat pisałam, jak weny nie miałam, więc z góry przepraszam. No, wkręciłam Megan do Sibuny, teraz muszę sprawić, by Patricia mogła się buntować. Bo jakoś mi nie wychodzi robienie z niej buntowniczki. Chce wakacje! Słucham utworów związanych z ubiegłym latem, podnoszą mnie na duchu. Wkręciłam się w serial "Tajemny Krąg". Dużo szczegółów z tego wmieszam do opowiadania. Kupiłam bilet, jadę zamordować Waldzia. Miała ze mną pojechać jedna osoba, ale zupełnie przypadkiem dostała rurą od odkurzacza w głowie ( tłumaczcie sobie jak to chcecie) Kolejny "rozdział" dodam w środę? W piękną środę wystawienia ocen. Kocham was, za te wszystkie komentarze, całuje Joylitte.
Sibuna!
XXXX



3 komentarze:

  1. Ja jadę, jestem cała i zdrowa xd
    Megan w Sibunie? Ale cudaaaaśnie <3
    Czekam na wielki come back Marusi i Poppy ^ ^
    Opowiadanie cudne, jak zwykle <3 Moje marnie się prezentuję, Twoje jest idealne! Wzbudza napięcie, w ogóle jest super! Powiesz, że nie, to spotkamy się w sądzie. Trzeba dowieść sprawiedliwości!
    Noo... To czekam na następny <3
    Tak PS. niedługo wakacje, więc wybieramy się do Waldzia ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę na prawo, więc kochana nie trafiłaś :3 Jak widać, moja rura od odkurzacza nie doleciała, więc muszę pożyczyć od Mick'a. Choć nw czy mi pozwoli. Moje opowiadanie wzbudza napięcie. Żeś sobie suchara wymyśliła. A do Waldzia jedziemy, już się pakuje.
      XXXX

      Usuń

Obserwatorzy