sobota, 1 czerwca 2013

009. Rozdział ósmy

Małe, czarne furgonetki pędziły przez las, później po drodze wijącej się po zielonych błoniach Anubis Academy. Eddie zwołał zebranie nowej Sibuny. Nowej, bo Amber znowu zjawiła się w Domu Anubisa. Siedzieli w pokoju Alfiego, bez Jeroma, który towarzyszył Joy w pakowaniu rzeczy Chole. Sam Sweet stał przed oknem obserwując zbliżające się taksówki.
-Nie zaciekawię to wygląda - Patricia stanęła obok niego, kładąc głowę na jego ramieniu. On kiwnął głową. Fabian tłumaczył Amber wszystko, co się dotąd wydarzyło. Od zauważenia tajnego stowarzyszenia do dziwnego obłąkania Willow. Dziewczyna kiwała tylko głową, gdy Alfie dopowiedział coś od siebie. Eddie spojrzał na nich. Czy Alfie nadal czuje coś do Millington? Byli przecież parą, rozstali się z przymusem.
-Nie wiem co tu się dzieje, ale musimy to rozgryźć - dopowiedział Lewis, gdy Rutter wgłębił już Amber we wszystkie szczegóły - To coś nie będzie atakowało mi dziewczyny, kiedy śpię. Wyglądała jak martwa.
-Dom się obudził - odpowiedział w zamyśleniu Eddie, kiwając głową - Nie wiemy tylko dlaczego. Rozgryzienie zagadki będzie bardzo potrzebne. A i Patricio? Dobrze by było, gdybyś przeprowadziła się do pokoju Amber.
-Po co? - spytała dziewczyna rozdrażniona - Nie zostawię Joy. A gdyby coś stało się Willow? Powtórnie?
-Będziecie razem w razie zebrania Sibuny, bez wymyślania przygłupich wymówek. W tym roku musimy być szczególnie ostrożni. Nie rozumiem, dlaczego tak szybko.
-Co tak szybko? - spytała Millington, wciągając się w dyskusję - Czy to nie dziwne, że budują te domy? I tak parę osób będą musieli zostać.
-Dom ma być ogromny - odparł Fabian - Trzy pokoje dla chłopców i dziewczyn, wielki salon i kuchnia. Megan dowiedziała się prawie wszystkiego. Dom ma być ukończony w środku semestru.
-Nie powinniśmy wkręcić Grant? Może być przydatna. - rzucił Lewis, po czym ucichł napotykając surowy wzrok Eddiego.
-Mamy być ostrożni, nie słyszałeś? Wciąganie kolejnych osób do Sibune to raczej ostrożność nie jest, tylko...
Ucichł. Drzwi uchyliły się, ukazując Chole z ciemnozieloną walizką u boku. Za nią stała ponuro Megan, trzymając w ramionach kilka tekturowych pudeł i dziewczyna, której nikt z Sibuny nie kojarzył.
-Przyszłam się pożegnać - powiedziała cicho - Miło było z wami mieszkać przez te kilka dni, odkąd się poznaliśmy.
Dziewczyna odwróciła się, lecz Patricia podeszła do niej i chwyciła ją za ramię. Gdy ta się odwróciła, przytuliła ją mocno i odrapała:
-Będziemy tęsknić.
-Spokojnie, nie umieram. Przeprowadzam się do Domu Hathor.
Chole pożegnała się z wszystkimi po kolei, po czym wyszła z nieznaną brunetką. Megan już nie było, musiała nie wytrzymać napięcia.
-Zna ktoś tą brunetkę? - spytał Alfie.

Szkoła przybliżała się coraz bardziej. Dziewczyna czuła wielki przypływ adrenaliny. Tak długo nie widziała Joy, Patricii i Fabian'a. Prawdopodobnie w Domu Anubisa panuje zamęt, została o tym poinformowana od dyrektora. Była zazdrosna od zawsze, gdy tylko dowiedziała się, że Joy i Fabian jadą do Anubis Academy. Ona też starała się tam dostać, niestety miała zbyt mało zajęć dodatkowy na koncie. Ze zdenerwowania ściskała swoją pastelową sukienkę w kwiaty.Przejechała palcem po swoich blond włosach i musnęła błyszczykiem usta. Taksówka zatrzymała się. Dziewczyna drżącymi dłońmi otworzyła drzwiczki. Niedaleko stał dyrektor, który podszedł do niej i uścisnął dłoń.
-Witany w Anubis Academy, Panno Riddle - uśmiechnął się promiennie, a ta odwzajemniła uśmiech. Przydzielił ą do dwóch innych chłopaków. Idąc do nich, ciągnąc za sobą walizkę, Rose ogarnęła wzrokiem innych uczniów. Dwie grupy czteroosobowe, jedna trzyosobowa. Ona szła do drugiej grupy z trzema osobami. Stali tam jedynie chłopcy. Jeden chłopak, niezwykle przystojny, z głębokimi, niebieskimi oczami, z czarną grzywką na bok, trzymał w ustach wykałaczkę, śledząc jej każdy ruch. Drugi, niemniej uroczy od
niego, z zielonymi oczami i brązowymi włosami, również z grzywką, rozglądał się wokół,trzymając dłonie w tylnych kieszeniach spodni. Rose stanęła przed nimi obojętnie. Nie miała na razie ochoty wdawania się w dyskusję. Chciała na razie zobaczyć znajomych i ujrzeć ich miny. Jednak jej plan stania w ciszy spełzł na niczym. Zielonooki chłopak podszedł do niej  i podał rękę. Ta uścisnęła ją.
-Colin Rowe - przedstawił się
- Logan Soren - powiedział ten drugi chłopak, jednak nie podszedł do Rose, by uścisnął dłoń, czy coś w tym rodzaju. "Świetnie - pomyślała sobie w duchu - Kolejny buntownik "
-Rose Riddle - przedstawiła się dziewczyna, wiedząc co za chwilę usłyszy.
-Riddle? - spytał rozbawionym tonem Logan - Córka Voldermorda? Też jesteś taką jędzą jak on?
-Brawo geniuszu, potrafisz wyśmiać człowieka za jego nazwisko. Jakie to męskie i dojrzałe.
Rose obserwowała obojętność na twarzy chłopaka i napawała się triumfem. Tak, to zawsze działało.
Po grupki podszedł jeden z nauczycieli, przedstawiający się Weatherby. Cała trójka, wlokąc za sobą walizki szła do swojego nowego domu. Budowla imponowała swoimi rozmiarami i siłą emanującą z jej murów. Dziewczyna łaknęła wzorkiem każdy detal. Podziwiała tabliczkę z nazwą domu, zawieszoną przed drzwiami. Tutaj profesor ich opuścił.
- I co? Mamy tak po prostu wejść? - zaczął Rowe, zawracając się do pozostałej dwójki.
-Nomm - odpowiedział mu beznamiętnie Logan. Nie ruszył się jednak z miejsca. Rose podeszła do drzwi i je pchnęła.
-Mięczaki.
Jej serce mało nie stanęło. Tyle czekała, by ujrzeć sarkofag, schody w kształcie Oka Horusa o którym opowiadała jej Joy. Chłopcy stanęli za nią.
- Egipsko - mruknął Colin
- Śmierdzi starością - skomentował Logan, opierając się o balustradę schodów. Jakaś niska kobieta o czarnych włosach zauważyła ich. Podeszła do nich i uścisnęła.
-Witamy w Domu Anubisa.
Rozmowy ucichły. Ktoś nerwowo zakaszlał, po czym skomentował to cichym śmiechem. Nowi uczniowie stanęli w drzwiach. Joy poderwała się i promienie uśmiechnęła, podchodząc i mocno  ją ściskając. To samo zrobiła Patricia, tylko Fabian siedział z otępiała miną obok wysokiej brunetki.
-Rose jestem - przedstawiła się dziewczyna - Fabes, nie przywitasz się?
Chłopak nerwowo uśmiechnął się,podszedł do niej i uścisnął. Za nim wstała brunetka i podając jej rękę, przedstawiła się jak Megan Grant. Podeszła do chłopców i z nimi również się zapoznała.
Gdy byli w trakcie zapoznawania się, do salonu wszedł Victor. Obrzucił wzrokiem nowo przybyłych, po czym jego wzrok padł na Sorena.
-Zdejmij ta nogę z fotela chłopcze - warknął
-Bo co mi zrobisz? Utniesz ją i powiesisz sobie nad łóżkiem?
Rose spojrzała na opiekuna. Słyszała o nim i obserwowała skrzywienie na jego twarzy. Podskoczyła, gdy ryknął:
-Ustawić się w szeregu! JUŻ!
Każdy spełnił polecenie. Mężczyzna przechadzał się przed nimi, Trudy obserwowała ich z boku.
-W Domu Anubisa panują reguły, których należny przestrzegać - tutaj zatrzymał się przed Sorenem - Każdy ma być w swoim pokoju od godziny dwudziestej pierwszej, światła gasnął o dwudziestej drugiej. Nie tolerujemy wagarów, niewdzięcznego zachowania wobec opiekunów i nauczycieli. Wszelkie nieposłuszeństwo będzie surowo karane. Wstęp do piwnicy i na strych jest również zabroniony, choć nie sądzę , żebyście zgadli kod. Jeżeli ktoś dla zabawy będzie chciał to zrobić, po trzeciej nieudanej próbie włączy się alarm. Więc nie radzę ryzykować. Każde wyjście poza teren szkoły powinno być poprzedzone powiadomieniem jednego z opiekunów domu i wpisane do księgi, która znajduje się w holu. Nie zmieścicie się przy jednym stole. Będziecie jeść grupowo. Jedna grupa o godzinie siódmej, druga o siódmej trzydzieści. Jeden pokój dziewcząt i jeden chłopców. Mercer i Clarke wasze pokoje będą na pierwszej zmianie. Bez jęków! Macie przestrzegać dyżurów i zmywać. Spacery i spotkania po dwudziestej drugiej też są zabronione. Przychodzicie ze szkoły w czasie zajęć i przerw tylko i wyłącznie pod pozorem jakiegoś wypadku. Lunch jecie w szkole. Tyle, możecie się rozejść.
Nikt jednak nie drgnął, puki Victor nie wyszedł ze salonu.
-Kurczę, ten sztywniak mnie przeraża - odezwał się Colin , patrząc się pusto w drzwi


Huehueheu. Doszli nowi bohaterzy. Akcja rozgrywa się na razie powoli, się nie stresujcie  Nie bójcie się zapytać w komentarzach, jak coś nie rozumiecie, nigdy się nie czuję urażona. Szczerze mówiąc, ja pacząć na to co napisałam, się wam nie dziwię. Jeju, jak ja namieszałam! Okey, okey :) Chyba zacznę dodawać gify do postów. Tak żeby nie był tylko tekst i tekst. Jak się szablon podoba? Ja jestem z niego zadowolona tak ooo, nie bardzo mam talent do jakichkolwiek szablonów. To mój pierwszy, więc bez ostrej krytyki :) Nowy rozdział będzie we wtorek. Zaczynam pisać takie mini opisy bohaterów, takie jak są np. w HoA Story :3
Sibuna!

Kocham, Joylitte
        XXXX

5 komentarzy:

  1. Szablon bardzo ładny i tematyczny. Rozdział również fajny ci wyszedł oraz ciekawy. O razu dałaś nowym postacią charakter i nie są tacy wyblakli. Podziwiam cię za umiejętność nadawania bohaterom charakteru. Uwielbiam czytać takie opowiadania. Dobra, teraz tylko jakoś wytrzymać muszę do tego wtorku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich komentarzy warto pisać! Jeju, dziękuje za miłe słowa, to naprawdę pomaga, gdy człowiek się uczy. Jak jesteśmy już przy pochwałach, ja uwielbiam twoje opowiadanie. Inne od wszystkich. A szablon... wolę nie gadać. Zastanawiam się czy go nie mienić. Znów :)

      Kocham, Joylitte

      Usuń
  2. Piszesz świetnie! Chodziłaś gdzieś, żeby się tego uczyć? Twoje teksty mnie totalnie wciągnęły, naprawdę! Chciałabym pisać tak samo jak ty, ale niestety nie mam talentu...
    PS: Nina wróci do Domu Anbuisa lub innego domu?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy