wtorek, 25 czerwca 2013

016. Rozdział szesnasty

Słońce świeciło mocno, jak na tą porę roku. Bo wczorajszej burzy nie było śladu, jeśli nie licząc licznych kałuż na asfalcie. Allison stukała niecierpliwie ołówkiem o blat stolika i kołysała swoją prawa nogą. Parę razy dostała łokciem w bok od Lany, gdy dźwięk zaczął denerwować nauczyciela. Ją jednak za bardzo to nie obchodziło. Opadła na krzesło i wlepiła wzrok w drzwi. Czuła się okropnie, siedząc w klasie na lekcji chemii, słuchając słów Sweeta i nic z nich nie rozumiejąc. Chciała wyjść z tej nudnej rzeczywistości i poszukać jakiś skandalów. A tych w szkole zapewne nie brakowało, jednak były dobrze ukryte. Musi się do nich dokopać, wynieść na światło dzienne, udowodnić, że jest dobra w dziennikarstwie - tak jak Mara. Lubiła Jaffray, ze smutkiem przyjęła wiadomość, że dziewczyna nie ukończy ostatniego semestru tutaj, w Anubis Academy. Jednak z radością przejęła po niej obowiązki, chcąc, by Szakal lśnił i wybijał sie z innych szkolnych gazetek.
Pochyliła się nad zeszytem z chemii, rysując model i wzór strukturalny jednego z licznych kwasów. Jej mama chciała, żeby córka poszła na biochemię. I Allison dążyła do tego, by matka była z niej dumna. Ojca straciła, mając cztery lata. Zginął w pożarze biurowca, w którym pracował. Był dziennikarzem, a Allison
odziedziczyła po nim styl i łatwość pisania. Miała też - tak określiła to Mara- niezwykły talent malarski. Ten natomiast przejęła po zdolnej matce. Przedstawiła w wieku czternastu lat swoje plany związane z malarstwem i dziennikarstwem. Matka się nie zgodziła, mówiąc że nie zaistnieje, kazała iść na biochemię. Ale Allison kształciła się w tych dziedzinach, w których czuła się mocna.  Równocześnie spełniała wolę matki, niechętnie opowiadającą o losie jej taty. Zacisnęła usta w wąską linię. I tak odnajdzie powód jego śmierci. Czuła, że to nie był zwykły pożar.
Drzwi otworzyły się i Allison, zresztą tak jak cała klasa, podniosła głowę nad swojego wzoru strukturalnego kwasu azotowego (II). Simon. Ponury, nie lubiący zabawy Simon. Nikt go nie lubił. Tak jak Victora. Ostatnio Allison podsłuchała, jak Megan szeptała Fabian'owi, że ci dwoje się zakumulowali. Tak, słuch też miała całkiem dobry.
Simon podszedł do dyrektora i zaczął mu coś tłumaczyć szeptem. Z każdym słowem twarz Sweeta bladła. Parker rozglądnęła się po klasie. Mieszkańcy Domu Anubisa gapili sie w nich z lekko rozchylonymi ustami, reszta tylko marszczyła brwi i szperała się nawzajem, uciszając, by tylko wyłapać skrawek rozmowy.
-Musze na chwilę wyjść, proszę o spokój. Zaraz wrócę.
I wyszedł. Oczywiście, nikt go nie posłuchał. Logan położył nogi na stole i włożył słuchawki do uszów. Kilkoro uczniów z Domu Anubisa ścisnęło się w kącie i rozmawiało przyciszonymi głosami. Allison wstała i podeszła do Chole, radośnie rozmawiającą z Laną i Joy.
-Coś ciekawego? - spytała, siadając na brzegu ławki blondynki.
-Tak - Lana była wyraźnie podekscytowana - Poppy umówiła się z Harrym.
Allison czuła, jak jej usta rozchylają sie w uśmiechu i klasnęła w dłonie.
-Kiedy?
-Mają się spotkać po szkole.
-Wspaniale - Chole podniosła się ze szczęścia z ławki - Może da spokój Jeromowi.
Joy podniosła głowę i uniosła brwi. Chole zaklęła pod nosem, gdy Allison obdarzyła ja ostrym spojrzeniem. Co za idiotka! Jeżeli chce się przekazać komuś jakąś tajemnice, nie należy się zwracać do Tyson. Parker to sobie zapamiętała i położyła dłonie na kolanach.
-Co Poppy chce od Jeroma?
Żadna z nich nie odpowiedziała. Lana spuściła wzrok na swoja komórkę, Chole nadal milczała z zaciśniętymi ustami. Allison westchnęła.
-Chodzi o to... - Parker nie wiedziała jak zacząć, by nie urazić Mercer. Przekazywanie delikatnych informacji pozostawiała Megan - Poppy uważa, że lepiej było, jak Jerome chodzi z Marą.
Uśmiech z twarzy Joy zniknął. Rozchyliła usta i schowała twarz w dłoniach. Allison poczuła jak gniew na samą siebie, napływa do jej ciała. Nie mogła przekazać jej to bardziej subtelnie?
-No... Ona się boi, że go skrzywdzisz... Pewnie przez ten incydent z Fabian'em i Niną.
-Matko... - Joy szepnęła - Przecież to Jerome zachował sie jak wstrętny dupek chodząc z Marą i Willow jednocześnie.
Słowa te wypowiedziała na tyle głośno, by Clarke je usłyszał. Odwrócił się do swojej dziewczyny twarzą.
-Słucham?
-Ja... Nic nie mówiłam... - Joy zaczęła się jąkać, rumieniec oblał jej twarz.
-Mi się jednak wydawało, że nazwałaś mnie dupkiem.
Cała klasa ucichła, przyjmując grobowe miny. Nawet Logan, który był nierozłączny ze swoimi słuchawkami, ściągnął je. Allison zacisnęła mocno powieki. Jeroy w szkole byli przykładem pary do naśladowania, rozumiejącą się bez słów. No, przynajmniej stwarzali takie pozory. Nie przyznawała otwarcie tego, że Poppy ma rację.
-Wyjąłeś to z podtekstu, nie oskarżaj mnie o nic, jeżeli nie słyszałeś całej rozmowy!- Joy podniosła się z miejsca.
-A słyszałaś o czytaniu pomiędzy wierszami?
-Zamknij się!
-Ne przeginaj Mercer! Będziesz załamana, jak się rozstaniemy, więc sobie odpuść i mnie przeproś! Wątpię, żeby Fabian nadal był tobą zainteresowany.
Joy zamierzał już mu coś odpowiedzieć, podnosząc oskarżycielsko palec wskazujący. Nie zdarzyła jednak, przeszkodził jej dyrektor, wchodzących do sali. Allison szybko zeskoczyła ze swojego miejsca i popędziła do ławki. Wbiła wzrok z tablicę, czekając, aż wszyscy usiądą.
-Ktoś włamał się do biblioteki, wczoraj wieczorem. - Dyrektor był zdenerwowany, na jego twarzy pojawiły się czerwone rumieńce - Zostaniecie tutaj do czasu, aż znajdziemy winowajce.
Rozległy się jęki przeklinania. Jednak z tłumu wbił się jeden okrzyk "Co?". Patricia. Allison razem z innymi odwróciła ku niej głowę.
-Nie będę siedziała tutaj i marnowała życia za coś, czego nie zrobiłam - kontynuowała Williamson - Nara.
Sięgnęła po swoją torę i wyszła z klasy. Logan podniósł się z miejsca i zmierzając do wyjścia z podniesioną ręką w geście pokoju, zawołał:
-Ruda ma rację!


Fabian włączył swojego laptopa i sprawdził godzinę. Nieźle. Wrócili z szkoły o dziewiętnastej, żadne z nich nie miało ochoty na spacer do tajemnej biblioteki. Nikt się temu nie dziwił. Tylko Patricia spędziła jakoś przyjemnie czas, prawdopodobnie razem z Loganem. Z tego powodu Eddie gryzł się w klasie i swoje obawy przeniósł również do pokoju, gdzie Rutter chciał jedynie odpocząć.
- Czemu ona się zachowuję... Jej życie jest zagrożone, jak może się czuć swobodnie - paprał do siebie Sweet, chodząc w kółko po pokoju - I Logan... Soren sie do niej przystawia... Raczej to nie był gest buntu... No był, ale chciał się jej podlizać... Jak zdobyć ten szyfr... Trzeba wyciągnąć Victor'a... Jak zobaczę, że on się do niej przystawia, to mu tą mordę obiję...
-Eddie! - Fabian odwrócił się do Osyriona - Weź wyjdź, jak masz zamiar gadać do siebie.
Sweet obdarzył go urażonym spojrzeniem, chwycił swojego laptopa i opuścił pokój. Fabian odetchnął z ulgą i włączył program do video rozmów. Skierował myszkę na ikonkę z dostępna Marą i kliknął dwa razy. Wyświetlił mu się napis informujący o czekanu na odpowiedź. Po chili wyświetlił się obraz.
Mara była opalona nieco mocniej, niż ostatnio ją widział, obdarzyła go szerokim uśmiechem. Jej kruczoczarne włosy spięte były w wysoki kok na czubku głowy, biała koszula z szarym kołnierzykiem z ćwiekami kontrastowała z jej ciemną karnacją. Oczy pozostały takie same.
-Hej Fabian, co u ciebie? Dzwonisz, by pogadać czy o coś spytać?
-Jedno i drugie - Rutter wyszczerzył się do monitora - Jak tam we Włoszech.
-Wspaniale!- Mara rozpromieniała - Tu jest tyle wspaniałych zabytków. Mogę dotknąć tego o czym uczyłam się na historii w pierwszym roku nauki. Biblioteki mają fantastyczne. W życiu nie widziałam tylu zbiorów starożytnych i nowożytnych dzieł. A bazyliki są wspaniałe. Zwiedziłam już cześć Rzymu, muszę wybrać sie jeszcze na stadion. Może jest takie ciepłe, całkiem inne niż w Anglii. Poznała m też świetnych ludzi, dzielących moje zainteresowania. Ahh, i tęsknię, Fabian, po prostu tęsknie... Tęsknie za Anubisem.
-My tez za tobą tęsknimy- chłopak posmutniał - Szkoda, że nie chciałaś zostać z nami na ten ostatni semestr.
-Nie tyle że nie chciałam... - Mara zagryzła dolną wargę i zmieniała temat - Co u Jeroma i Joy?
-Pokłócili się. Joy nazwała go dupkiem czy coś...
-Joy? To do niej nie podobne... Pogadam z nią. A Peddie?
-Kryzys. Zdaje się, że Eddie jest zazdrosny.
-Czy wy nie macie innych zajęć, niż kłócenie się?
Fabian wzruszył ramionami i zagryzł dolna wargę. Mara oparła sie o oparcie krzesła i założyła ręce.
-Słucham Fabian. Chcesz o coś zapytać.
Chłopak uśmiechnął się. Przez ostanie dwa miesiące poznali się dość dobrze. Przynajmniej na tyle, żeby skapnąć się o co chodzi drugiej osobie.
-Maro, jak ja mam nauczyć algebry osobę, która tego nie rozumie i jak do niej mówię, to się wyłącza?
Jaffray oparła głowę na jednej z rąk.
-A chce zrozumieć? - Fabian pokiwał głową na jej pytanie - Zacznij od podstaw, daj jej coś do przeczytania...
- Skąd wiesz że to dziewczyna? Dawałem, przeczytała książkę ale i tak nic nie rozumie.
-Nie wszyscy rozumieją algebrę, Fabian. Może zostałeś korepetytorem właśnie takiej osoby.
Chłopak odwrócił się, gdy drzwi się otworzyły. Soren podszedł do monitora i spojrzał na Marę.
-Cześć, jesteś dziewczyną Rutter'a? Jak tak, to ma niezły gust.
Mara roześmiała się, Fabian poczuł jak niechęć do chłopaka pogłębia się w nim jeszcze bardziej.
-Nie nudzi cię ten kujon? Taka ślicznotka zasługuje na kogoś lepszego.
-Log...
-Jak ty możesz go lubić? On się tylko kocha w swoich książeczkach. Ja serio mówię. Zerwij z nim zanim zamieni twoją słodką twarz w jakiegoś robota, który zaciął się na powtarzaniu stolic państw.
-Weź wyjdź.
-Dobra - Logan puścił oko do Jaffray - Na razie śliczna.
Mara nie mogła opanować śmiechu. Fabian'a zaczęło to trochę irytować, lecz nic nie powiedział. Drzwi znowu sie otworzyły.
-Mam cię dość, wynocha! - Rutter bez zastanowienia warknął do osoby, która pojawiła się w drzwiach.
-Dobra - syknęła Megan, po czym podeszła do jego nocnej szafki - Przyszłam tylko po swój stroik, idioto. Nie chcesz mnie widzieć, wystarczy powiedzieć.
Megan odwróciła sie na pięcie i wypadła z pokoju, trzaskając drzwiami. Mara przestała się śmiać, spojrzała na niego z radosnymi ognikami w oczach.
-Nie znałam cie od tej strony.
-Bo ta strona nie istnieje, Maro. Zresztą to tylko koleżanka.
-Aha.
Fabian spojrzał na twarz Mary, która tak dobrze znał. Obdarzył ją błagalnym wzrokiem, dając do zrozumienia, by mu doradziła. Ona jednak tylko pokiwała głową, zawieszając palec nad przyciskiem kończącym rozmowę.
-Musze iść się uczyć. Pa!
-Cześć - mruknął Rutter i zamknął laptop, gdy usłyszał dźwięk kończący wideo rozmowę.


Dobra, dodałam. Przepraszam za urazy psychiczne i tego typu sprawy związane z postem. Ale i tak waldek załamał psychicznie wszystkich fanów Jary, Fabiny i Amfie, więc zaryzykowałam i napisałam troszkę o Mabian. Oczywiście Logan ich wyśmiał, a co. Idzie mi z gitarką nie najgorzej. Uczę się jakiegoś zrąbanego bicia, które moja ręka nie pojmuję. Twitcam był cudowny. Brad lubi niebieski ( me too!) pizzę (me too) a gitarę nazwał Elizabeth. Moja się Lauren nazywa, hah. Teraz dobijamy do 100K 'On My Mind' i kolejny twitcam. Eugene mógłby też zrobić. Fajnie by było. Ja z radości prawie koleżance rękę złamałam, bo '13 minut do twicamu!' Zadzwoniłam do przyjaciółki i krzyknęłam 'czydzieści minut' i się rozłączyłam. Była w szoku. A i tak płakałam, bo się 35 minut spóźniłam. o rodzicom się jechać do domu nie chciało. Dobra, nie zanudzam was.
Pod ostatnim postem było najwięcej komentarzy na tym blogu. Boże, dziękuje. Nie sądziłam, że to 'coś' się wam spodoba, bo jest więcej blogerek, które piszą lepiej niż ja.  Ameeen.



Życzę poprawy humorku
Joylitte 
XXX

4 komentarze:

  1. Jakoś polubiłam Logana. Może dlatego, że przypomniał mi się stary, dobry Eddie ze stojącymi na żel włosami. Oj dobre czasy...
    Oj Jerome się chamsko zachował, ale i tak go lubię :)
    Tak przyjemnie mi się czytało ten rozdział. Po prostu kocham twój styl pisania.
    Jak można marudzić, że źle się piszę, gdy ma się taki talent? Kochanie moje ty pisz, pisz i pisz. Bo świetnie ci to wychodzi ;*
    Szybko ci idzie nauka na tej gitarze z takim zapałem. Uuuu Brad będzie miał konkurencję :).
    No i dziękuje za fandom Iluzjonators. Heh rozśmieszył mnie, oczywiście w pozytywnym sensie. Jest fajny.
    Zawsze jak czytam twoje komentarze to się uśmiecham i zastanawiam jakim cudem są one o moim blogu.
    Dodawaj szybko rozdział, bo nie mogę się doczekać. Ja muszę wiedzieć co będzie dalej!
    Twoja mega, mega wielka fanka ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. I ta radocha na twarzy, kiedy Joy nazwała Jerome'a dupkiem ^ ^
    Tak wiem, jestem okropna. Cieszę się tylko wtedy, kiedy Jeroy cierpi. Mwahahaha ^ ^
    O żesz, ty tak cudaśnie piszesz <3 Ja próbuję, ale mi nie wychodzi xd Jak widać, moja wena udała się na dłuższe wczasy. Nie chce wrócić, skubana.
    Urazy psychiczne? Kuamiesz :( Obyło się bez, yeahh!
    Dla mnie jedyną urazą psychiczną jest fakt, iż powstał 3 sezon. HoA rozpieprzyło mi mózg.
    Dziękujem, że piszesz <3 Czujem magie z dawnych sezonów, o tak!
    KC <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeroy się pokłócił (FUCK YEA)!!!! HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
    Jerome niech się w ogóle nie przejmuje tym, co powiedział. Dobrze jej tak, niech cierpi!!!! :D
    Mabian - no thanks. Niech przyjeżdża Marunia i wypieprzy głupią Joy za te kudły!!!! HAHAHAHHAHAHA
    Co do rozdziału cudny, piękny i wspaniały, ale ja chcę już JARĘ!!!!! <3
    P.S. Przez to Jeroy, Mabian, Walfie i inne dupstwa stałam się bardzo ZŁA!!!! AVE :/ Anonimek (Klaudia)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy