piątek, 21 czerwca 2013

0015. Rozdział piętnasty

Poppy usiadła na kanapie obok swojego brata, który odrabiał zadania z historii na kolanie, nie darząc ją nawet spojrzeniem. Nie przeszkadzało jej to, dla zachowania pozorów miała w uszach słuchawki, więc skomunikowanie się z nią wymagało wrócenia na siebie uwagi. Dziewczyna poprawiła swoją czarną spódniczkę i poluzowała krawat. Wyciągnęła z torby gazetę i zaczęła przewracać kolorowe strony czasopisma 'Flirt'. Nie była zbytnio zainteresowana artykułami mieszczącymi się w wydruku, lecz co chwile zerkała na zeszyt brata, by sprawdzić, ile mu zostało. Gdy był w połowie, Poppy zręcznym ruchem wyciągnęła szare słuchawki z uszów, wyłączyła MP4 i położyła ją na czasopiśmie leżących na jej kolanach. Czas postępować zgodnie z planem.
-Jerome, mogę cie o coś zapytać? - dziewczyna zaczęła nieśmiało, a otrzymując w odpowiedzi mruknięcie brata kontynuowała - Czemu nie chodzisz już z Marą?
Długopis Jerom'a zastygł przed papierem. Jego usta były prostą linią, on zaś nasilił uścisk na pióro. Postawił kropkę na końcu zdania i mruknął:
-Nie muszę się ci z niczego spowiadać.
Poppy splotła ręce na piersi. Nie zamierzała teraz się podać, podjęła walkę.
-Powiesz mi, czy mam zadzwonić do Mary? Przecież jesteście taką ładną parą!
-Byliśmy - mruknął Jerome znad zeszytu - Czas przeszły. To skomplikowane.
Clarke prychnęła.
-Czyli to z twojej winy?
Jerome włożył gwałtownie długopis do kieszeni, zatykając uprzednio skuwkę na jej drugim końcu, którym pisał. Spojrzał na siostrę, mnąc w rękach swój zeszyt z historii.
-Posłuchaj Poppy. Nie wiem coś ty się tak uwzięła, ale daj mi spokój. Z Joy jestem szczęśliwy.
-Z tą, co rozwaliła związek Fabiana i Niny? - Clarke podniosła oba kciuki do góry - Dobry wybór.
-Zmieniła się.
-Ludzie się nie zmieniają.
Jerome włożył zeszyt do swojej torby i wstał, nie odzywając się do siostry. Ta nie rezygnując ruszyła za nim, ścigana przez wzrok Lany i Allison. Poppy, bawiąc się swoją bransoletką, dogoniła brata.
-Powiesz mi co sie stało, czy mam cię dręczyć przez cały dzień?
Jerome stanął, a ona wpadła na jego ramie. Uśmiechnął się i odpowiedział:
-Proszę bardzo: chodziłem z Willow, będąc z Marą. Joy im o tym powiedziała, one chcąc się zemścić, postanowiły, że Mercer mnie w sobie rozkocha a potem mnie rzuci. Plan nie zawiódł. Zakochałem się w niej, jak widać z wzajemnością.
-Dziwisz się Marze? - warknęła Popy - Ale z ciebie świnia, że chodziłeś z dwoma naraz.
Jerome nie czekał jak skończy, ruszył do wyjścia. Poppy odgarnęła z czoła długie pasmo włosów, które zasłaniało jej widok. Wróciła się do pokoju, gdzie zostawiła swoją torbę. Pilnowały jej dwie osoby: Lana i Allison.
-Poppy, błagam powiedz, że rozmawiałaś z nim, żeby ściął włosy. - Skylin wstała do przyjaciółki i spojrzała na nią błagalnie.
-Skąd wiesz, że ona nie ma kogoś na boku? On uzupełniał się tylko z Marą!
Allison wstała, przeciągając palcami po swoich krótkich, czarnych włosach. Poprawiła koszulę i podeszła do Poppy, patrząc jej głęboko w oczy.
-Najważniejsze, że są ze sobą szczęśliwi, tylko to się liczy.
Clarke pchnęła je obie, odblokowując sobie tym sposobem drogę do swojej torby. Nie mówiąc żadnego słowa, nie obdarzając uśmiechem żadnej z dziewczyn, ruszyła do Domu Hathor.
Szła szybko, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół niej. Jej spuszczone, jasne włosy były potargane, czarne trampki wbijały się w ziemię. Musi porozmawiać z Marą. I to jak najszybciej.
Poczuła, jak coś zwala ją z nóg. Upadła na mokra trawę, z wypiekami na policzkach. Otworzyła oczy. Z drugiej strony podnosił się Harry, chłopak z którym mieszkała w Domu Hathor.
-Uważasz jak chodzisz! - warknęła, gdy chłopak podał jej swoją dłoń i pomógł wstać.
-Ja? To ty na mnie wpadłaś!
Clarke poczuła jak się rumieni. Bąknęła 'sorry' i wyminęła Harrego, nie darząc go spojrzeniem.
-Hej, Poppy?
Dziewczyna zatrzymała się i podeszła do niego. Czego on od niej jeszcze chciał?
-Zastanawiałem się, czy nie dałabyś się wyciągnąć na spacer?
Dziewczyna spojrzała w niebieskie oczy chłopaka. Lubiła go, lubiła jego kasztanowe włosy z blond pasemkami, usta, które były rozciągnięte w uśmiechu zawsze jak go widziała. Poczuła, jak róż oblewa jej całą twarz. Kiwnęła głową.
-Jasne, z przyjemnością.
-Super - chłopak odetchnął z ulgą - No to na razie.
Poppy obserwowała go, aż nie zniknął w drzwiach szkoły. Pisnęła ze szczęścia i w podskokach wróciła do Domu Hathor.


Alfie chwycił w jedną dłoń talerz naładowany kanapkami, w druga dwie szklanki wypełnione sokiem jabłkowym, który Willow wielbiła. Zamknął lodówkę prawą noga i wyszedł z kuchni. Obiecał Willow pomóc w wygraniu konkursu na najlepszy film amatorski. Zadanie na dziś: zanieść główny wątek. Przez jego myśl przemknęła szalona myśl: a może Willow nakręciłaby film, jak Sibuna rozwiązuje zagadki? Uśmiechał się do siebie. Już widzi minę Eddiego, jak oznajmia mu, że Willow wysyła na konkurs materiał z ich
sekretami. Mógł wyczuć ten gniew, wyobrazić sobie, jak jego policzki nabierają czerwonej barwy i ...
Z zamyśleń wyrwało go trzask drzwi. Zmierzając w ich kierunku, rozpoznał kto przyszedł. Megan i Fabian, rozczochrani, mokrzy po kolana i uśmiechnięci, weszli do Anubisa, brudząc nieskazitelnie czystą podłogę Trudy. Na jego widok rozpromienili się jeszcze bardziej. Oboje do niego podeszli i oznajmili podniecony tonem:
-Znaleźliśmy! Mamy miejsce o której mówi wskazówka.
-Zaatakowały was wściekłe pingwiny?
Megan przewróciła oczami i uniosła wysoko brwi. Fabian schował ręce do kieszeni swojej kurtki, unikając jego wzroku.
-Zebranie Sibuny. Teraz.
Alfie spojrzał na swoje kanapki z żalem. Miał pomóc Willow, a teraz miał dalej ją kłamać. Poprawka: znów ją okłamać.
-U mnie w pokoju - powiedziała Megan - U was jest Logan, u ciebie Jerome i Colin. U nas będzie spoko.
-Wiecie co? - Alfie lekko zirytowanym tonem oznajmił - Przebierzcie się i zwalcie winę za bałagan na Logana. Ja idę coś zjeść.
Lewis wyminą ich i zaczął się wspinać na schody, odprowadzany przez irytujący wzrok Fabian'a i Megan. Chłopak otworzy drzwi pokoju Jenks i z ulgą położył ciężki talerz na stolik nocy Willow. Dziewczyna była wpatrzona w ekran laptopa, szukała inspiracji w internecie. Rose, której jasne włosy były spięte w kucyk na czubku głowy, pracowała nad szkicem. Ołówek w jej dłoni śmigał we wszystkie strony, znacząc papier. Joy dla odprężenie słuchała muzyki i przewracała strony jakiego magazynu. Alfie usiadł obok Willow, zaglądając jej przez ramię.
-Znalazłaś coś? -spytał, ona tylko pokiwała przecząco głową i dalej waliła palcami w klawiaturę. Chłopak siepnął po szklankę soku i podał ją dziewczynie.
-Wiesz, mam pomysł. Mogłaby nakręcić film o jednorożcach. Kazałbym całej szkole przebrać sie na te wspaniałe zwierzęta i hasać po błoniach.
-Mnie wyklucz- mruknęła Rose - Nie bawię się w konia Rafała.
-Jednorożce to nie konie! - Willow poczuła się urażana - Jak śmiesz obrażać tak wspaniałe zwierzęta.
-Mhhmm...
Willow odwróciła sie do monitora i zaczęła szukać stron w wynikach google. Połowa kanapek była już zjedzona, gdy Amber zapukała w drzwi sypialni.
-Hej - przywitała się z uśmiechem na ustach - Mogę cię porwać, Alfie?
Lewis pocałował Jenks w policzek i wyszedł, kierując się do pokoju obok. Wszyscy już czekali. Patricia siedziała na parapecie, przyciskając policzek do zimnej szyby. Eddie stał oparty o ścianę, Megan i Fabian zajęci byli strojeniem gitary.
-Dobra - Eddie odezwał się, gdy tylko Amber zamknęła drzwi - Są wszyscy. Mamy do przekazania dwie wiadomości. Kto pierwszy?
Fabian poderwał sie z miejsca i sięgnął po swój laptop. Otworzył folder ze zdjęciami i kliknął pierwszą ikonkę. Gdy zdjęcie się ukazało, obrócił laptop tak, by wszyscy widzieli fotografie. Było na niej pomieszczenie z regałami wpychanymi książkami, pnącymi się pod samą górę. Ściany pokryte były ciemnozieloną tapetą we złote wzorki, na środku stał zakurzony stół z kałamarzem i parą czystych kartek na blacie. W drugim końcu fotografii widać było dębowe drzwi. Alfie z podziwem spojrzał na uśmiechnięta dwójkę odkrywców.
-Jak wy na to wpadliście? - Eddie kucnął przed monitorem laptopa. Megan wyciągnęła kartkę z zagadką i zaczęła czytać na głos:
-Do wieczności droga już nie daleka, lecz trzeba znaleźć połówkę która czeka ukryta
-Księga Ozyrysa - przerwał jej Fabian.
-Niewiedza wasza jest daremna, jeżeli oczu nie tkwisz w księgach.
-Nasuwa się biblioteka - Rutter znów wpadł w słowo dziewczynie.
-Więc zważaj poszukiwaczu drogi, szukaj tam, gdzie zabawę prosto odnajdziesz.
-Plac zabaw.
-Ja wpadłam na to pierwsza- Patricia odkleiła się od szyby - Nie wiedziałam tylko gdzie szukać.
-Tam, gdzie lud twój ubogi, czeka tajemnica wiecznej drogi.
-W starożytnym Egipcie wynalazcą hieroglifów i lekarzem ludzi był Toth. Stąd drzwi, które prowadzą z palcu zabaw do biblioteki mają prawie że niewidoczny wizerunek tego boga.
-Gdzie to jest? - Alfie również przyjrzał się fotografii, stając obok Amber.
-W domku letnim Frobisher'ów. - odpowiedziała mu Grant.
-Jutro tam pójdziemy - Millington klasnęła w dłonie, po czym spojrzała na Williamson - Patricia?
Lewis spojrzał na rudowłosą dziewczynę, siedzącą na parapecie i patrzącą się na swoje paznokcie. Eddie wyprostował się i wyciągnął swoją komórkę.
-No to jedziemy z drugą sprawą. Dzięki wiadomościom od Lany wiemy, że musimy mieć oko na Simona i Victora. I dzisiaj kiedy znowu się spotkali, podsłuchaliśmy z Patricią o czym gadali.
Sweet puściła na swoim telefonie nagranie rejestrujące przebieg rozmowy opiekunów. Gdy skończył Amber poniosła na Williamson smutne spojrzenie.
-Patricio...
-Nie potrzebuje współczucia - odrzekła twardo dziewczyna.
-Musimy zdobyć kod do sejfu. Tylko jak? - spytała Megan. Alfie nachylił się nad swoimi butami i doznał odniesienia.
-Mini kamery, te którymi szpiegowaliśmy Frobisher'a.
Drzwi otworzyły się. Rose stanęła w nich w krótkich spodenkach i czarnej bluzce z nadrukiem kota, trzymając w brudnych dłoniach złamany ołówek.
-Przyszłam spytać, czy nie macie czasem jakieś temperówki - spojrzała na Patricię a jej wzrok zatrzymał się na Fabianie - Ale trafiłam na zebranie. Co robicie?
Fabian zaczął coś jąkać, wymyślając coś na poczekaniu. Alfie miał totalną pustkę w głowie, więc nie mógł za bardzo pomóc. Megan uderzyła lekko Fabian'a w bok.
-Myślimy nad prezentem dla Trudy. Za tydzień ma urodziny.-Grant podnosiła się i podała blondynce temperówkę.
-Aha- Rose zamknęła za sobą drzwi, Alfie z podziwem spojrzał na brunetkę.
-Kłamałam prawie przez całe życie, kryjąc się, że nic nie zrobiłam. To trudne, jak jest się jedynaczką. Zwykle, jak coś zrobiłam, zwalałam całą winę na Chole. Nadal tak jest - Brunetka uśmiechnęła się.
Z dołu rozległ się wrzask Trudy:
-Kto znowu wybrudził posadzkę!!!
-Logan!- cała Sibuna zgodnie wrzasnęła, dając odpowiedź opiekunce.


Poppy wkracza do akcji! Fuck yeah! waldzio i ty mi Jarę rozwaliłeś. Jesteś nie gody pisania z dużej litery. Dziękuje za komentarze, szczególnie SapphireIluzjonistka, które zawsze komentują moje posty, bez względu na to, jakie są badziewne. Odpowiadając na wasze pytania dziewczyny - szablon sama zrobiłam, ale macie zaćmę, bo jest badziewny. Nie robiłam nagłówka w potoshopie, tylko na pixlr.com. Mam małą wprawę, ale jest łatwy ten program do obsługi, możecie się pobawić :) A jak gitara : jakoś idzie, powoli bo powoli, ale Fabian też nie rzucał się na głęboką wodę, zaczynał od 'Wlazł kotek na płotek' Do dzisiaj pamiętam, jak Fabian powiedział 'Poddaje się' ('le odłożył gitarę) a Mick 'Nie, stary, dobrze ci idzie. Twoja wersja 'Wlazł kotek na płotek brzmi bardzo... oryginalnie' Piękny sezon :') 



Czy jaram się jutrzejszym twittcamem Brad'a? Nie mogę przestać o tym gadać. Nie mogę spać w nocy, bo o nim myślę. Tak, właśnie pod tym podtekstem. Jakie ja mu pytania zadam? Bedę się gapiła w tą słodką mordkę, aż wymyślę. Znalazłam na twitterze zdjęcie, które mnie załamało.


Mara wygląda pięknie, Fabian jest taki przystojny, ale po co ta ręka, do jasnej cholery. Fabian, bierz tę łapę i idź się miziać z Niną. A Mara do Jeroma, już! Ale się przykro zrobiło :(  Moje rozmyślania ciekawsze od rozdziału, heh. Jeszcze raz dziękuje za komentarze i przepraszam za zepsucie humoru. Nowy 'rozdział' w poniedziałek lub we wtorek.

Papatki,
Joylitte
XXXX


6 komentarzy:

  1. Fabian, gdzie z łapami?! Ręce przy sobie! Bo własnoręcznie rozdzielę! Siekierą!
    Jeszcze raz powiesz badziewne, to naślę na Ciebie Mickusia z odkurzaczem. Porządek musi być!
    Joy helooł! Mickuś jest wolny, po co Ci jakiś piękny Jerome? Nie wolisz wieść życia u boku kangura?
    Poppy! Jedyna postać, której nie mam nic do zarzucenia (oprócz tego, iż uznała, że może zostawić swojego głupiego brata samego: dobrze wiemy, co z tego wyszło).
    Marusia pieprznij Rutter'a w łeb (ale ostrożnie, żeby mu tej ślicznej buźki nie uszkodzić ^ ^)! Distance kurde!
    Pięknie piszesz noo <3 Ja też chcę! To co tworzysz czyta się tak miło, lekko i przyjemnie (Sapphire szpanuję reklamowym słownictwem).
    Megan i Fabian C: Lubię ich!
    Noo... To ja idę kłócić się z fanami Walfie, Mabiana i Jeroya (niech cierpią, szuje).
    Czekam na następny rozdział!
    KC <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe :))

    SPAM!!

    Zapraszam na scenariusz, skomentujesz ? : http://housee-of-anuubis.blogspot.com/2013/06/odcinek-79_7045.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opowiadanie *.*
    Takie wciągające... ;P
    Zapraszam do mnie : http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto kocha tego bloga?! Jaaa!!! :D
    Rozdział świetny jak zawsze. Jestem strasznie ciekawa co jest w tym sejfie. Tak mnie wciągnęło, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam czytać.
    A szablonu się nie czepiaj. Jest ładny i wszystko czytelne.
    Komentarz krótki, ale śpieszy mi się.
    Twoja fanka, mega kochająca tego bloga! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. SPAM!

    Zapraszam na scenariusz, skomentujesz .? : http://housee-of-anuubis.blogspot.com/2013/06/odcinek-80-kilka-informacji.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział <3 już nie mogę się doczekać następnego tak mnie wciągnęła ta historia.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy