sobota, 18 maja 2013

004. Rozdział czwarty


Fabian podniósł wzrok i stwierdził, że Eddie dotarł do domu. Właście, najpierw go usłyszał, potem zobaczył. Chłopak najwyraźniej nie był zadowolony z rozmowy ze swoim ojcem. W prawej ręce nadal trzymał komórkę, a torba zwisała mu z ramienia. Nie zwrócił uwagi na Fabiana, przeglądającego pamietnkiki Frobishera, lecz od razu usiadł bok Patricii.
-Co się stało?- spytał lekko rozdrażnionym głosem
-Ojciec Joy tu jest- odpowiedziała mu dziewczyna, nie kryjąc oburzenia - Najwyraźniej też będzie pomagał szukać tej popapranej księgi. Do tego wszystkiego, nie wiem gdzie podziała się sama Joy.
-Jest z Chole na zebraniu redakcji Szakala- odezwał się Fabian, nie odrywając wzroku od kaligrafii Frobisher'a - Przynajmniej wchodziła tam zaraz po siódmej lekcji.
Poczuł na sobie wzrok oczy całej Sibuny, lecz nie podniósł wzroku. Wiedział  o co chodzi. W głowach całej trójki kłębiło się pytanie skąd on to wie? Tylko westchnął i przewrócił kartkę, gdy Alfie spytał:
-Czemu nie wejdziemy na górę i nie podsłuchamy o czym gadają? To raczej lepszy pomysł, niż siedzenie tutaj.
-To już załatwione- odpowiedział mu Rutter bez większych emocji- Założyłem mikrofon, który powinien wszystko nagrać. 
Znowu poczuł się głupio, gdy przyjaciele obdarzyli go zdumionym spojrzeniem. Spytał więc po raz kolejny:
-Idziemy do piwnicy?
I kolejnym razem wszyscy się skrzywili. Alfie zaczął coś mruczeć pod nosem, Eddie tak samo, tylko Patricia zachowała kamienna twarz, nie odzywając się ani słowem. Wiedział jednak, że też niezbyt entuzjastycznie myśli o zejściu do tajnego pomieszczenia. 
-Dobra, wszystko fajnie i miło, ale ja muszę iść - odezwał się Eddie po chwili milczenia, patrząc na zegarek- Moja siostra przyjechała ze Francji, chciałbym żebyś ją poznała Patricia.
-A ja umówiłem się z Willow- odpowiedział z pośpiechem Alfie - Muszę się przyszykować. 
I tak Fabian został sam w salonie, ciągle niecierpliwie przerzucając strony pamiętnika. Usłyszał hałas w kuchni  nie odwrócił się jednak. Pomyślał, że pewnie Alfie zgłodniał, co zdarzało się bez przerwy i było rzeczą tak normalną, że nikt nie zwracała na to uwagi. Fabian powtórnie zatopił się w swojej nudnej lekturze.
Czy Eddie miał rację, że to nic nie da?
Nie, Frobisher musiał przecież zostawić jakieś zapiski dotyczącej Księgi Ozyrysa, której szukali. Znów rozpoczną się wyścig, jak wtedy gdy Nina przyjechała z Ameryki. Tęsknił za Niną, karcił się w duchu za to, że czuł jeszcze nadzieje, że Nina powróci do Anubis Academy. Ale umowa była jasna: Wybrana nie może być w pobliżu Osyriona, gdyż będą się dziać straszne rzeczy. Wydawało się to Fabianowi niedorzeczne. Przecież Sarah Frobisher-Smite, potomkini egiptologów a zarazem Wybrana, przyjaźniła się z Rufusem Zeno, jej Osyrionem. 
Czy Nina go okłamała?
Nie, skarcił się w duchu, Nina by tego nie zrobiła. A poza tym miał sie skupić na czymś innym niż na Wybranej. Oderwał wzrok od pożółkłych kartek i wlepił go w fotel stojący naprzeciwko. A może tak zapytać samego Frobisher'a? To głupi pomysł. Razem z Harriet Denby są w Egipcie, nie powinno się im przeszkadzać. Ale ta myśl zaprzątała Fabianowi głowę.
Od swoich myśli oderwał go dopiero hałas na schodach. Pan Mercer i Victor. Musieli już skończyć, a Fabian całkowicie o nich zapomniał. Nie zauważyli go i szybko wyszli na dwór. On poderwał się i biegł na chodach. 
Gdzie ten mikrofon?
Jest.
Oderwał do od balustrady schodów i szybko zbiegł na dół. Victor mógł zauważyć pamiętnik, schował go zatem do torby i wbiegł do kuchni, w której ktoś był. Megan. Dokładnie Megan w błękitnym fartuszku, na którym były ślady maki. Była również na na końcówkach jej brązowych włosów, zaplecionych w warkocz i na czubku nosa. Pochylała się nad tacą, dekorując ciasteczka. W uszach miała słuchawki, wyjęła je,jak tylko zauważyła Fabiana.
-Cześć- przywitała go uspakajającym tonem.
-Cześć- odpowiedział jej, a potem gestem pokazał jej czubek nosa - Masz coś na...tym...
-Nosie?- odwróciła się i wtarła go w ścierkę, po czym włożyła rękawiczki na dłonie, otworzyła piekarnik i chwyciła tacę z ciasteczkami. Włożyła je tam i nogą zamknęła drzwiczki. Zdjęła fartuch i rzuciła go do kosza, stojącego w małym pokoiku z pralkami.
-Co porabiasz?- spytała, podchodząc do umywalki i zanurzając dłonie pod strumieniem wody.
-Ja? Nic szczególnego. Szukam tylko czegoś.
-Mogę pomóc?
Fabian zastanowił się. Grant wyglądała na inteligentną dziewczynę, widział to w jej oczach. Nie był pewny czy jej zaufać, znali się niecały dzień. Oczywiście, oprowadził ją po szkole, tak jak obiecał. Tylko czy inni pomyślą, czy chce zastąpić sobie nią Ninę. Tego by nie wytrzymał, Nina była tylko jedna, wyjątkowa. Od myśli oderwał go widok podniesionych brwi Megan.
-Właściwie to, szukam książkę. Starą, nie sądzę, żebym ją znalazł.
-Radziłabym poszukać w bibliotece.
-Ale no, znaczy, ja nie wiem czy ona może być w szkole. Jest dość stara.
-Tym bardziej radziłabym poszukać w bibliotece. Jeżeli jest stara, do możemy zaglądnąć do biblioteki Frbisherów. Mogę pomóc, tylko wezmę sweter.
Dziewczyna już wychodziła przez drzwi, ale okręciła się na pięcie. 
-Sorki, rozpędziłam się- przeprosiła, po czym schowała ręce do kieszeni- Jeśli oczywiście chcesz, żebym ci pomogła.
-Przyda mi się pomoc - przyznał.
-To musimy chwileczkę poczekać- wskazała na piekarnik - Ciasteczka.
Fabian obserwował ją, ja znika na schodach. Dlaczego wcześniej nie pomyślał o bibliotece? Szybko wszedł do swojego pokoju, schował mikrofon i pamiętnik pod łóżkiem. Później podszedł do szafy, by się w coś przebrać. Nie będzie przecież w mundurku szkolnym, gdy Megan będzie pomagała mu w poszukiwaniach. Wyciągnął niebieską koszule w kratę i szare spodnie. Do tego trampki. Chwycił za torbę i upewniwszy się, że wszystko jest należycie schowane, wyszedł z pokoju. Gdy wszedł do kuchni, Megan wyciągnęła gorącą blachę z ciasteczkami na stół. Wyjęła talerz i ostrożnie, by nie niszczyć przyozdobienia, przekładała do na naczynie  "Już, już" szepnęła do siebie, a Fabian zastanawiał się, czy to nie go niego. W końcu dziewczyna skończyła, Fabian jęknął, widząc Trudy. Co on jej powie. Przywitał ją z uśmiechem na ustach.
-Hey Trudy - odezwała się Grant za niego - Upiekłam ciasteczka tak na kolacje, niech trochę ostygnął. Powinniśmy wrócić przed samą kolacją.
-Gdzie idziecie? - spytała się opiekunka, wyciągając z lodówki produkty potrzebne do przyrządzania kolacji.
-Uczyć się do biblioteki - odpowiedziała dziewczyna, gdy Fabian już otwierał usta. Wepchnęła go z pomieszczenia- Na razie, pa.
Gdy znaleźli się w holu i otwierali drzwi Fabian szepnął:
-Uczyć się?
-A co miałam powiedzieć  - syknęła Megan - Hey, Trudy, idziemy szukać książki, która może nie istnieje, ale Fabian ma nadzieje, że jednak istnieje, no i jest jeszcze stara i tak ogółem, no i wróciły na kolacje. To tyle, pa.
Całe zdanie wypowiedziała dość szybko, z przesadnym sarkazmem w głosie. Później Fabian usłyszał, jak Megan syknęła do siebie "Nie jestem Chole" i zwrócili się ku bibliotece. 
Cały budynek, odnowiony na potrzeby wystawy stał opuszczony. Gdzie nie gdzie zaczęły się pojawiać pnące w góra winorośle. Jednak kamienna budowla stała zamknięta. 
-Masz wsuwkę do włosów?- spytał Fabian, gdy stanęli przed drzwiami.Megan chwilę poszukała w kieszeniach po czym porostu wyjęła jedną sztukę ze swoich włosów. Fabian pochylił się i zaczął wkładać ją do zamka. Po chwili usłyszał ciche kliknięcie i otworzył drzwi.
Do środka sączyło się światło zachodzącego słońca, które przedarło się przez już dość zakurzone szyby. Fabian rzucił swoją torbę z ramion i położył ją na podłodze. 
-Czego szukamy? - spytała Megan a jej głos rozniósł się cichym echem po bibliotece.
-Czegoś, co się zaczyna na "K" lub "O" - odpowiedział zdążając ku półce oznaczoną literką "K"
-Nie pamiętasz tytułu? - westchnęła Megan i podeszła do regału z literką "O" . Dziewczyna przerzucała książki, wiedząc, że coś będzie miało związek z światem starożytnych Egipcjan. Bo szczerzę wątpiła, że chodziło o książkę z tytułem "Okulistyka".
Było słychać tylko szuranie ich trampek po podłodze, przerzucanie książek i ich oddechy. W końcu Megan westchnienia i zagadnęła:
-Idź sprawdź w katalogu.
Fabian podniósł na nią wzrok. Stała oparta o swoją półkę i wykazywała na na górę, gdzie znajdowała sie półeczka. Wyprostował się, rzucił przez ramię "To dobry pomysł i otworzył szafkę z napisem "O". Nic nie znalazł. Przerzucał jednak jeszcze raz pożółkniałe karteczki z liczbami książek. Upewniwszy się, że tam nic nie ma, przeniósł się na literkę "K".
Ks.. 
Ksi...
Księ...
Księg...
Księga...
Serce zabiło mu mocniej. Znalazł. Starannym, kaligraficznym pismem na karce z numerem 0 było napisane "Księga Ozyrysa". Wyciągnął ja. Był na niej jakiś tekst. Przeczytał go szeptem.

Do wieczności droga już nie daleka, lecz trzeba znaleźć połówkę która czeka ukryta,
Niewiedza wasza jest daremna, jeżeli oczu nie tkwisz w księgach,
więc zważaj poszukiwaczu drogi, szukaj tam, gdzie zabawę prosto odnajdziesz,
tam, gdzie lud twój ubogi, czeka tajemnica wiecznej drogi

Miał ochotę krzyczeć. Zbiegł na dół i uścisnął Megan z całej siły. Ona niepewnie poklepała go w plecy. Puścił ją, i pomachał przed oczyma szybko kartkom, po czym schował ją do kieszeni. 
-Możemy iść- powiedział Fabian, promieniejąc. Ona z jeszcze większym uczuciem, odwzajemniła uśmiech.

No i skończyłam. Przydługie, wiem. Muszę was najpierw zanudzić, żeby historia później miała sens. Powiedzmy, że kolejny rozdział jest nieco ciekawszy, ehemm. Nie wiem co zrobić z innym fantem, który przygotowałam dla was w 7 rozdziale. Tak, piszę do przodu. Posty będę dodawać co trzy, cztery dni. Więc następnego rozdziału spodziewajcie się we środę. Sibuna! 

2 komentarze:

  1. Sibuna! :D
    SUPEROWO piszesz! Skąd bierzesz pomysły kobieto?! xD

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy