sobota, 20 kwietnia 2013

000. Prolog

Rok 1927 pierwszy wrzesień

Dwudziestoletnia kobieta stała przed pięknym domem, nerwowo rozglądając się wokoło siebie i poprawiając fałdy swej łososiowej sukni. Jej jasne włosy, podobne kolorem do zbóż, które dojrzewały na polach, były spięte w kok, wysoko na głowie. Jednak parę niezdarnych loków wypadło z niego, opadając na młodą, stroskaną twarz. Dziewczyna miała miała różowe usta, policzki były muśnięte odrobiną różu. Jej zielone, duże oczy były wilgotne. Łososiowa suknia oplatała jej sylwetkę klepsydry, drobne dłonie były schowane w białych rękawiczkach. Sarah Frobisher-Smythe opuszczała Dom Anubisa. 
Usłyszała klakson. Podniosła oczy i szybko chwyciła za walizkę, która leżała koło niej. Gdy już zamierzała wejść do pojazdu usłyszała za sobą głęboki, czarujący głos, który wołał ją po imieniu.
Odwróciła się. Mężczyzna w tym samym wieku co ona biegł do taksówki. Jego czarne włosy były w nieładzie, na policzkach miał czerwone rumieńce. Chwycił ją za rękę, gdy już zamierzała zamknąć drzwi.
-Sarah-szepną- Co ty wyprawiasz?
Dziewczyna popatrzyła na niego. Najpierw ze współczuciem, potem ze złością.
-A jak ci się wydaję Rufusie?-spytała, z nutą bólu w głosie-Nie mogę tu zostać, gdy się o tym dowiedziałam.
-A dla mnie?-szepną gorączkowo Rufus- Przecież wiesz, że cię kocham. Proszę zostań ze mną. Dla mnie.
Chciał pogładzić jej policzek, lecz się rozmyślił. Spuścił smętnie głowę, później znowu ją podniósł, patrząc na piękną twarz Sarah. Ujrzał błysk w jej oku.
-Kocham cię, Rufusie-odpowiedziała.
-To zostań. Błagam cię, zostań najmilsza!
Dziewczyna pokręciła głową, z jej koka znów wypadło kilka złocistych loków.
-Nie mogę,Rufusie, nie po tym-głos się jej załamał. Nachyliła się i pocałowała Rufusa delikatnie w usta. Później mocno go odepchnęła, a on upadł na twardą ziemię. Zamknęła drzwi i wrzasnęła "Jedź".
Nim Rufus otrząsnął się z szoku, wstał, mógł patrzeć tylko na sylwetnkę samochodu, znikającą za zakrętem. Upadł na kolana i ukrył twarz w rękach, szepcząc.
-Sarah...
W tym czasie Sarah wyjęła Oko Horusa spod fałdów sukni. Schowała go w dłoniach i zapłakała rzewnie. Jej niesforne włosy rozpuściły się. 
Za oknem spadł pierwszy liść.

Rok 2014 pierwszy wrzesień

Fabian zatrzasną drzwi taksówki i taszcząc za sobą walizkę stanął przed Domem Anubisa. Pięknym domem, zbudowanym prze Frobisher'ów. Ktoś poklepał go w ramię.Obok niego stanął Eddie, średniego wzrostu jego współlokator o ciemno zielonych oczach i krótkich blond włosach. 
-Weście w prawdziwym domu- powiedział do Fabian'a, lecz patrzył się nadal na akademik.
Fabian uśmiechnął się do niego i razem weszli do Domu Anubisa.
Gdy zatrzasnęli drzwi, Trudy wzieła ich w ramiona.
-Och, jak ja się stęskniłam-powiedziała, wypuszczając chłopców z obięć- Chodźcie, już prawie wszyscy są.
W salonie siedzieli objęci Jerome i Joy, oglądający zdjęcia z wakacji. Gdy Joy podniosła oczy, rozpromieniła się cała.
-Fabian, Eddie- krzyknęła, wstając by ich uściskać. Wszyscy poszli w jej ślady. Patricia objęła czuje Eddiego.
-Amber wróci?-spytała Willow, gdy Trudy zaczęła rozdawać im ciastka.
-Nie- odpowiedział Alfie-Jest tak zafascynowana Szkołą Mody w Nowym Jorku.
-Tak samo Nina, Mara i K.T.-wtrąciła się Patricia - Mara dostała świetne stypendium we Włoszech.
-A K.T.?-spytał Jerome
Sibuna wymieniła ukradkowe spojrzenia. Wszyscy pamiętali, co stało się w zeszłym roku. Aż za dobrze pamiętali.
-Skoro tak, kto zajmie ich miejsce?-spytał Alfie, zmieniając temat.
-Przyjadą dwie nowe uczennice- odpowiedziała Trudy- Pan Sweet przekazał mi to dziś rano.
-Czy tylko ja zauważyłam, że tylko dziewczyny odchodzą?-spytała Patrica, lekko zażenowana- Z chłopców tylko Mick wyjechał do Australii.
 Niektórzy wymienili blade uśmiechy. Patricia była znana z nietypowych powitań. Jej "komitet powitalny" jak to określił Fabian, spotkał już Ninę, Amber, Eddiego, K.T. oraz Willow. Ten ostatni raz się nie liczył, Patricia nie była sobą. 
Drzwi otworzyły się. Trudy wybiegła do przedpokoju, by przywitać gości. Wszyscy wstrzymali oddech, gdy w progu stanęły dwie nowe studentki.


1 komentarz:

Obserwatorzy